DAWNO NIE MIAŁEM TAKIEJ UCIECHY

Oto moja konkurencja https://www.facebook.com/podlaskiplener   Młoda konkurencja. GDWK. Tak to można skrótowo określić. Każdy może po swojemu rozszyfrować.

A teraz na poważnie. Zostawmy młodych. Niech głupieją dalej.

Chciałem wam pokazać zdjęcia fotografa litewskiego Vitasa Luckusa. Ja znam trochę fotografię litewską, mam tam nawet przyjaciela Aligmantasa Cierniauskasa – b. dobrego fotografa, może nie tak sławnego jak ta wierchuszka litewska (ja dobrze znam zdjęcia Romuldas Pozerskis, Romualdas Rakauskas, Antanas Sutkus), ale bardzo ciekawego. Fenomen fotografii litewskiej w czasach ZSRR to w ogóle całe zjawisko społeczne. Oni  bardzo dużo pokazywali prawdziwej, codziennej rzeczywistości, a jednocześnie czuł o się w tych zdjęciach miłość do  Ojczyzny Litwy, a nie ZSRR.

I tu nagle parę dni temu na stronie fotograficznej NEW YORK TIMESA króciutki artykuł i zdjęcia zapomnianego i w pewnym sensie odkrywanego teraz doskonałego fotografa Vitasa Luckusa…i jego pięknej muzy Tanya Aldag. To tak jak z Vivian Meier. Przy tej głupocie jak wyżej, to prawdziwa uciecha, że jednak autentyczna fotografia nadal istnieje, nawet jesli musi być odkrywana na nowo. Wpiszcie do Google to nazwisko. Mało, przede wszystkim po litewsku. Zdjęcia też są w grafice Googla. Pobuszujcie, pooglądajcie. To wielka szkoła dobrej fotografii. Tu tylko kilka zdjęć. Dla mnie jego fotografia to też odkrycie. On jest bardziej drapieżny od tych Litwinów, których znałem.

Ponieważ zacząłem ten wpis od warsztatów moich młodszych kolegów, tym samym zakończę go…. To już koniec.

Vitas Luckus (28) Vitas Luckus (17)18 Vitas Luckus (3) Vitas Luckus (16) Vitas Luckus (19)

KOLOROWE BALONY

Do napisania tego odcinka blogu sprowokowała mnie informacja w Świecie Obrazu, gdzie często wszystko co związane z fotografią jest niezwykłe, fantastyczne itp. Nie rezygnuję jednak z otrzymywania od nich informacji, ponieważ to często kopalnia głupoty fotograficznej, a właściwie dziecinady fotograficznej, a pośmiać się zawsze jest zdrowo. Oto ta informacja: http://www.swiatobrazu.pl/artysta-sprzedaje-nie-swoje-zdjecia-z-instagrama-za-tysiace-dolarow-32285.html

Z ciekawości wszedłem na stronę fotografa-złodzieja i poczytałem trochę co o nim piszą w samym N.Y. Oto linki: https://news.artnet.com/art-world/richard-prince-sucks-136358 i http://www.newyorker.com/culture/culture-desk/richard-princes-instagrams

B&W15-015 kopia

O co mi właściwie chodzi? O to, że obecnie w świecie fotografii, ale i wszelkich innych sztuk, a także w polityce, w życiu społecznym, w kuchni, na drodze i prawie wszędzie, lata mnóstwo kolorowych balonów…pustych w środku. I co ciekawe, np w świecie fotografii w Polsce mało kto pisze o tych pustych nadętych balonach. Mało kto powie: król jest nagi. Dyskusje na portalach fotograficznych sprowadzają się do wykrzykników typu: klimatyczne, fajna fota, zajebista fota (to określenie jednego z moich zdjęć na stronie TFP, gdzie kiedyś należałem). Brak rzeczowej dyskusji, brak powiedzenie: przecież ten facet tymi zdjęciami robi nas w konia i jeszcze do tego zarabia. Tak napisał jeden z recenzentów wystawy złodzieja z N. Y. Brak wyważonych, stopniowanych, określeń. Właściwie wszystko jest niezwykłe. To co jest dobre, bardzo dobre, takie sobie, interesujące, byle jakie, do bani, naciągane?   Przykład z tego samego Świata Obrazu sprzed dwóch dni zdaje się: http://www.swiatobrazu.pl/kolejna-sesja-zdjeciowa-annie-leibovitz-ktora-przejdzie-do-historii-bruce-jenner-przedstawia-swiatu–32306.html

B&W15018 kopia

Przeczytajcie i obejrzyjcie. Ile tam niezwykłości, przechodzenia do historii, wywracania fotografii do góry nogami. Jest to dobrze, może nawet bardzo dobrze zrobiona sesja kobiety/mężczyzny, która absolutnie nie zmieni historii fotografii itp, itd. Cała sprawa tylko dlatego otrzymała takie nagłośnienie w Stanach, że chodzi o te zmianę płci tego znanego celebryty. Gdyby nie ten czynnik, to jest to normalna sesja, uznanej fotografki, jednej z najlepszej portrecistek wielkiego świata, ale i zwykłych ludzi. Tych zdecydowanie mniej. Widziałem jej zdjęcia 2 lata temu na płocie Łazienek. Bardzo dobre, ale zapamiętałem jedno najlepiej: zdjęcie amerykańskiej astronautki. Kobieta bohater, kobieta-robot. To cała Leibowitz. Uważam, że jej dawniejsze portrety, nie tak wydumane były lepsze, więcej mówiły o fotografowanych.

B&W15021 kopia

Leibowitz z pewnością nie jest pustym balonem, ale wokół nas lata mnóstwo pustych balonów fotograficznych. Najwięcej ich pojawia się w czasie różnych miesięcy fotografii, które odbywają się w różnych miastach Polski. To taka choroba zakaźna. Śmiało można by pokazać tylko 20-30 procent tych fotografii. reszta to właśnie puste balony. Fotografia bez znaczenia, byle jaka, byle coś tam pokazać. Nie próbuje się pokazywać różnorodności, tylko monotematyczne, modne tematy, czy techniczne podejścia do pewnych tematów. Przykład; fotografia krajobrazu. Teraz jest moda na pokazywanie krajobrazów ohydnych, zdegradowanych przez człowieka. I dobrze. Świadomość niszczenia naszego wspólnego dziedzictwa natury, jest ważna. Ale jednocześnie pokażmy też piękno, pokażmy takie półpiękno, a nie tylko tylko samą ohydę. Przykład. W moim Związku wystawa fotografii krajobrazowej z Islandii. Pokazano właśnie to niszczenie środowiska, i tym podobne półsenne wizje. Nie można było również pokazać jednego klasyka, klasycznej fotografii krajobrazowej Islandii w typie np. Adamsa? Taki musi istnieć. A drugiej strony rzygać się chce tymi ulizanymi na surowo krajobrazami z Islandii, z tych samych miejsc robionych masowo przez turystów-fotografistów amatorów, półzawodowców, zawodowców itp. Jak stado baranów. Wszyscy fotografuję to samo.

B&W15023 kopia

Obecnie trudno jest poruszać się w świecie fotografii, umieć odróżnić ziarno od plew. Wyluzować, wyciszyć się, pokontemplować. Powiedzieć zdecydowanie: to tylko humbug. W przerywnikach kilka cz-b z filmu. Powiedzmy street-photography. Dziękuję za uwagę.