COTYGODNIOWE

Ponieważ nie udało mi się w miarę regularnie pisać ten blog, postanowiłem w ciągu tygodnia wpisywać swoje uwagi, spostrzeżenia, co mi się podoba, a co nie i publikować to w sobotę i niedzielę każdego tygodnia. Zatem zaczynam.Wczoraj w niedzielę 22 maja byłem na Międzynarodowych Targach Książki na Stadionie Narodowym I co tam ciekawego zauważyłem. Zawodowi fotografowie/reporterzy latali od stoiska do stoiska, gdzie akurat mniej lub bardziej znana osobowość literacka, a częściej medialna, która coś tam oprócz bycia osobowością medialną i celebrytą/celebrytką, czasami skrobnie i wydaje, podpisywali swoje dzieła.  Reporterzy mieli Canony i rzadziej Nikony z gripami plus flesze. Jak sępy otaczali podpisującego/podpisującą osobowość i czekali, gdy ta podniesie głowę i uśmiechnie się lub powie coś wesołego i wtedy na całego całymi seriami strzelali, a flesze błyskały jak oszalałe. Na ogół zdjęcia robili od przodu. Na pewno coś tam potem wybierali. Nie znam tych zdjęć, ale przy takiej metodzie to wychodzą płaskie, jasne i bezosobowe fotki. Odczułem to na własnej skórze, gdy stałem z boku stolika, gdzie podpisywał swoją książkę Kazik Staszewski. Lubię jego piosenki i wykonania więc chciałem mieć i zdjęcie. W chwili gdy naciskałem spust moi młodsi koledzy wyzwolili swoje machiny fotograficzno-świetlne, a mój Olympus OM-D 5 Mk II zwariował: widziałem w wizjerze jak błyski fleszy po prostu ciągłym światłem zawaliły twarz Kazika i aparat nie wiedział jaki wybrać czas i gdzie ustawić ostrość. Gdy oderwałem głowę od wizjera, reporterów juz nie było. Pognali do innego stolika. Odczekałem chwilę i zrobiłem dwa zdjęcia. Są poniżej plus zdjęcie, które jednak Olympus zdołał zrobić przy zmasowanym ataku fleszy. Wszystkie są bez zmian w PS. Oczywiście trzeba korzystać z możliwości technicznych aparatów i dodatków do nich, ale nie można być maszyną i nie zwracać uwagi na estetykę i przekazanie nawet minimalnych emocji fotografowanego. Oprócz tego 2 zdjęcia z koncertu Kazika w Siemiatyczach w 2014 roku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

CREP-1847-kopia CREP-1788-kopia

Środa. Wczoraj byłem cały dzień poza Mielnikiem. Najpierw Białystok i rozmowy w sprawie albumu o Podlasiu. Chciałbym aby to był taki podsumowujący album. Albumy fotograficzne, takie jak u nas wydawano (w tym i moje) to zawsze tzw. albumy krajoznawcze. Piękna Polska, Tajemnicza Polska itp. Albumy polskich mistrzów fotografii właściwie nie istnieją w nowej Polsce. Za komuny jeszcze coś tam wydawano. Mam album Witkacego, Hartwiga, Bułhaka. Szkołę Kielecką. Wszystko wydane za Komuny. Teraz tylko krajoznawcze. Ale to dygresja. Zatem bardzo bym chciał wydać taki album na zakończenie swojej kariery. Może ktoś z was może pomóc? Pomoc chętnie widziana. Po Białymstoku pojechałem do pięknego Supraśla. Będę miał tam dwie wystawy. W październiku 2016 roku „Suwalszczyzna”, a w lipcu 2017 Ziemia Mielnicka.

A teraz sprawa poważniejsza. Kilka miesięcy temu pewien włoski fotograf zauważył na wystawie Steve,a McCurry we Włoszech niewielką manipulację. McCurry to dziennikarz i nie powinien „upiększać” swoich zdjęć. Ja też właściwie tak uważam, ale to co odkrycie Włocha spowodowało, tę falę, no na pewno nie nagonki, ale takiego „niesmacznego” atakowania McCurryiego.  To już przesada. Jeszcze rok temu dużo zdjęć na World Press Photo było podkręcanych. Nie zmienianych, ale podkręcanych. W tym roku jurorzy bardziej święci od świętych wybrali zdjęcie w starym stylu fotoreporterki, czyli poruszone, Widać ruch, akcję, dramat. To nie to co z 2013 zdaje się że ze strefy Gazy, gdy tłum Arabów niesie zabite dzieci. To dość długi temat. Ciekawy. Kto zna angielski niech poczyta. Szkoda, że polskie portale zajmują się głównie „niezwykłymi zdjęciami” a nie podstawami życia fotograficznego. Zatem oto link. Przeczytajcie dalsze linki. Na zakończenie artykułu podano słowa Allena Murabayashi z PhotoShelter. Brzmią mniej więcej tak: „Ludzi mało obchodzi ten problem, bo oglądając tyłek Kardashian czy wojnę w Afganistanie, nie interesują się, czy są manipulowanie czy nie, bo im chodzi o to, żeby w czasie pół sekundy jakie poświęcają takiemu czy innemu zdjęciu coś wzruszyło ich, by go zauważyli w tym krótkim czasie jakim się obecnie poświęca zdjęciom…” Przeczytajcie całość. To naprawdę interesujące.

Wracając do WPP Grand Prix z 2013 roku „Pierwszą nagrodę zdobył wówczas Paul Hansen. Przedstawił kadr smutny i przerażający, choć ewidentnie upiększany w programach graficznych; koniec końców okazało się, że jedynie solidnie zmodyfikował poziomy i tonowanie. Pewien niesmak jednak pozostał, i to obustronny, bo ucierpiał na nim zarówno Hansen, jak i prestiż World Press” Niesmak? To delikatnie powiedziane. To dla mnie fałszerstwo światła.  To taka bezcieniowa fotoreporterka. jak teatr. Nie wiadomo czy ustawione, czy zagrane. Brak autentyczności, mimo, że to sie zdarzyło

c3JjPS9pbWFnZXMvOS8xLzUvMTA5MTUtcGF1bCBoYW5zZW4gd3BwIDIwMTMuanBnJmNyb3BzY2FsZT0xJng9MCZ5PTAmdz0xMjAwJmg9ODAwJncxPTEyMDAmaDE9ODAw_src210522d9ecb9f0ee33a7b499ad93a3e5

I tegoroczne. Autor w ogóle nie chciał go dać, bo poruszone, nieostre. Dopiero jego kobieta go namówiła. I dobrze. Chociaż facet juz na pewno nie zdobędzie żadnej poważniejszej nagrody. Jeśli od razu nie poczuł zdjęcia, to juz raczej przepadł. A dla jury to zdjęcie, w związku ze zmianami w regulaminie i skandalami związanymi z manipulacjami, pasowało jak ulał. takie mieli zadanie. Naprawdę, Czytałem. daję głowę, że 2-3 lata temu zdjęcie by nie weszło do ścisłego finału. Zresztą ta masa zdjęć z uciekinierami i wybuchami w Paryżu i Brukseli jest jak lawa. jednorodne, podobne, bez wyrazu, bez tego czegoś.

epfhdiprkubvilmylaja

I w związku z tym na koniec ciekawy artykuł… z 1993 roku. Taka ankieta : Czy „fotoreporterka” umarła?” Już wtedy część odpowiadających napisał, że tak. Część na rozdrożu,a około 1/4 , że ma się dobrze. Dobrze znać angielski jeśli się interesujecie fotografią. Polska prasa papierowa i internatowa dotycząca fotografii jest na bardzo niskim poziomie. Jak napisałem niezwykłe zdjęcia, ktore wam dech w piersiach zaprą. Nie wiem czy to dobrze po polsku, ale brzmi dobrze w stosunku do poziomu polskiej prasy foto.

Na koniec troche relaksu i moje fotki codzienne. Mając tego małego Olympusa na nowo odnalazłem radość z takiego codziennego notowania fotograficznego. To żadna wielka fotografia, to czysta przyjemność. Z każdego działu po zdjęciu. Do następnego tygodnia. OCZYWIŚCIE ZAPRASZAM NA WARSZTATY NA SYCYLII W PAŹDZIERNIKU. 23-30.X.2016 WIĘCEJ NA MOJEJ STRONIE www.piotrciesla.pl

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
wiosenny deszcz
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Jeżyk
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kwiat
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Scenka z Supraśla
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Marta z Mimi i Jula oraz psem Kapslem

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Marysia pomaga mi oczyszczać zejście do stawu. Od 1 czerwca pływam codziennie rano 200-300 m.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Krzyż