CHODZI MI O TO, ABY JĘZYK GIĘTKI…

Chodzi mi o to, aby język giętki

Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:

A czasem był jak piorun jasny, prędki,

A czasem smutny jako pieśń stepowa,

A czasem jako skarga nimfy miętki,

A czasem piękny jak aniołów mowa…

Aby przeleciał wszystka ducha skrzydłem.

Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.

Słowacki. Beniowski

     To moje. Łazienki.

To właśnie. O co mi chodzi? O to samo, ale w dziedzinie fotografii. Dlaczego ciągle te krótkie, tak naprawdę nic nie znaczące : „klimatyczne, wspaniałe, niezwykłe” itp, itd. A zdjęcia, często zreszta w porządku, są dobre. przeciętne, takie sobie, czasami trafią się naprawdę dobre fotografie…no i co wtedy jakie słowo nam zostaje. A może „Niezwykle, wspaniale klimatyczne”. Dewaluacja słów szczególnie tych określających jakość, poszła strasznie daleko i dlatego podobnie jak zdjęcia, słowa te wchodzą i wychodzą, nie naruszając ani jednego neutronu w naszym mózgu. To już lepiej stawiać te „lajki’. Wychodzi się przynajmniej na intelektualistę snoba, bo prawdziwy intelektualista nie zagląda na FB. Dlaczego o tym piszę. Bo jeden z moich byłych uczestników warsztatów otrzymał propozycję zrobienia zdjęcia z niezwykłego miejsca. Udał się tam i sfotografował kawałek W-wy. Zrobił kilka zdjęć, ale to które zamieścił, miało poważny błąd.  Lewa strona (to rodzaj panoramy) nie równowagi między światłami a cieniami. Jest tam w środku po prostu czarna dziura. A miał tez inne, jedno szczególnie dobre. To jest kwestia dalszej nauki i z czasem takich błędów nie będzie popełniał. Ale mnie chodzi o odzew. nawet nie jednosłowny, ale stwierdzenie, że on ma dar od Boga. No to od kogo ja mam? W końcu fotografuję 45 lat i robię to, chociażby z powodu dłuższego stażu, lepiej. Od diabła? Tak jak wszędzie pismaki i kościół oczerniał Paganiniego, że posiada konszachty z diabłem. Może ja też? Czytam teraz „Potępienie Paganiniego” Winogradowa. Oto to zdjęcie mego uczestnika.

Wiem, że FB nie jest typowym portalem fotograficznym z uczestnikami. Ale sytuacja na takich prawdziwych fotograficznych, gdzie każdy może ocenić zdjęcie drugiego, jest podobna. Gwiazdki, wspaniałe, niezwykłe, piękne, i tak do końca świata.

Ale na koniec tego króciutkiego blogu tym razem optymistyczna informacja. Wpiszcie PokochajFotografie.pl Całkiem niezłe pismo internetowe o fotografii. Różnorodna tematyka. Na koniec tez z Łazienek ale nie nokturn.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

CZY ISTNIEJĄ TZW. SERIOUS AMATEURS CZYLI POWAŻNI AMATORZY

Wpis ten przeleżał się trochę nie publikowany, ale nie miałem zdjęć by go jakoś ziliustrować, a że od kilku dni skanuję wiosnę z lat 90. więc teraz go daję 

Mielnik. Jeszcze brama drewniana

Oczywiście nie będę znowu w kółko powtarzał co juz znacie z tych moich wpisów na tym blogu. Do tego są Święta (kursywa te dodatki, które są świeże). Ale miałem niedawno w czasie spaceru taką wizję. Właśnie to zdanie tytułowe i jego zakończenie.

Bieszczady. Tu była dawniej wioska

Czy istnieją poważni amatorzy, a jeśli nie, to czy istnieją poważni zawodowcy?

Dęby Rogalińskie

Takie ogólne stawiane pewnego problemu jest demagogiczne (czasami tzreba być demagogiem, by was rozruszać, co i tak się rzadko udaje) bo z pewnością istnieją, ale w całej masie fotografujących mało jest poważnych i amatorów i zawodowców. Amatorów mało, ponieważ nie mają czasu w pogoni za chlebem, a zawodowców też mało, bo mało kto zarabia teraz należycie fotografując. I nie tylko moje skromne zdanie, ale także Elliotta Erwitta, który w czasie podpisywania swego ostatniego albumu „Moje Kobiety”, taką dał radę tym, którzy chcą być zawodowcami: „Znajdźcie sobie dobrze płatną pracę, tak by wam pozwoliła poważnie zając się fotografią jako amatorzy”.  Słuszne zdanie, bo zawodowcy (oczywiście nie wszyscy, ale zdecydowana większość) gonią za zarobkiem, obniżając swój poziom i wymagania finansowe, aby jakoś związać koniec z końcem. Oczywiście sa jeszcze tzw zawodowcy-artyści. Ale ci mają na ogół dobre posadki na uczelniach artystycznych , w domach kultury itp i tworza swoje konceptualne dzieła, które w dużej mierze są do niczego. takie wymyślania, na ogól z tak mądrym tekstem, że mało kto jest w stanie go zrozumieć. Patrz Prażmowski (przepraszam Ciebie, ale tym Miłoszem sam się podłożyłeś)

Sudety. Pierwsze zielone listki wiosenne

Istnieją jeszcze zawodowcy-rzemieślnicy, czyli moi koledzy od ślubów, eventów, bywalcy imprez z celebrytami itp. Widziałem niedawno taki reportaż ze ślubu w Stanach. Zrobiony przez zespół zawodowców. Hmm, jak to określić jednym, dwoma słowami: walka kiczu ze szmirą.

Zmierzch pod Łowiczem. Do dzisiaj pamiętam, że tam z robiłem

Dlaczego tak jest? Bo do fotografii weszły olbrzymie pieniądze, zarówno w sferze technologicznej, jak i marketingowej. Pisałem też o tym. I ta forsa w małym procencie trafia do fotografujących. Ona idzie równiutka i w dużych liczbach do tzw inwestorów itp ludzi interesu. A duża forsa wszystko psuje. Kto jest takim idealnym poważnym amatorem?  Vivian Meyer No ale nie każdy może być nianią.

Bug w miejscowości Nur

Ponieważ istnieje piękny zwyczaj składania sobie życzeń z okazji Wielkanocy, więc ja tez wam życzę byście mieli jak najwięcej czasu na fotografowanie i podnoszenie swych umiejętności