FOTOGRAFIA ULICZNA CZYLI PO PROSTU FOTOGRAFIA REPORTERSKA

Tym razem o dwóch rzeczach, a właściwie zjawiskach.  Najpierw o nazwie. Fotografia Uliczna. To tak jak odświeżenie marketingowe starego produktu, a tym produktem jest po prostu fotografia reporterska.  Ale niech będzie, jak ci fotografowie, którzy ją uprawiają chcą by się tak nazywała – niech będzie. Ale sama nazwa implikuje jednak, by była to fotografia realizowana w scenerii miejskiej, nieważne dużego miasta czy prowincjonalnej mieściny. Musi być specyficzna. Oddawać ruch, natężone emocje, wigor i wariactwo dużego miasta lub nudę Koziej Wólki, gdzieś na głębokiej prowincji. Przepraszam mieszkanców Końskiej Wólki.

CZ-B-640 copy

http://fotoblogia.pl/8374,wielka-wystawa-fotograficzna-grupy-street-dogs-of-poland-w-gdansku

CZ-B-365 copy

To link do wystawy street grupy Street Dogs of Poland. Jest kilka b. dobrych fotografii , większość to taka typowa sieczka fotograficzna. Co mam na myśli? Przy takiej lawinowej produkcji, zdjęcia średnie i nawet powyżej średnich po prostu zlewają się w jeden szary wzór. Nic w głowie nie zostaje. I trzecia grupa: zdjęcia według mnie ustawione. W tym zestawie prezentowanym pod wyżej wymienionym linkiem jest według mnie 6 lub 7 takich zdjęć.  Nie chcę po nazwiskach. Tylko jeden przykład. Rudy chłopak i dwa samochody. To na 100 procent zdjęcie pozowane. To widać.  Kto dużo fotografował i fotografuje jak ja, od razu zauważa. W tych samochodach nie ma żadnego ruchu. Chłopak jest drętwy, ustawiony.  ten piesek fotografii ulicznej nie popisał się. Do klatki. Oprócz tego jeszcze 5 lub 6. Nieładnie młode wilczki. Może znajdziecie. Proszę o odzew. Co o tym myślicie?

CZ-B-561 copy

I jeszcze jedno. W tym zestawie są zdjęcia ewidentnie nie zrobione na ulicach miast, miasteczek. I tu wracamy do nazwy. To albo street photography albo po prostu dobra stara fotografia reporterska. To że młode wilki nazwają się street photographers nie znaczy ze ich fotografia będzie nowa, lepsza. To co najlepszego, uwierzcie mi, powstało już w XX wieku.

CZ-B-345

I jeszcze jedna sprawa. Dla mnie emocjonalna. Wczoraj TVP Kultura wyemitowała sztukę na podstawie prozy Mirona Białoszewskiego „Zapisz to Miron”. Od razu poczułem, że to znam, że tam byłem. Tak…. byłem na planie parę godzin, gdy w 1987 roku nagrywano ją w studio TV w W-wie. To ta płachta na okładce tego blogu. Zrobiło mi się bardzo miło i tak ciepło.  Wiecie, że ta śmietanka polskiego aktorstwa nie grała gwiazdorów, celebrytów. Można było normalnie porozmawiać. Dobrze wspominam te pobyty na różnych planach zdjęciowych teatru TV i nie tylko. A jako ciekawostka to te 3 zdjęcia zrobione na rozdaniu jakichś medali z okazji 22 lipca. Wszystkie moje zdjęcia reporterskie z lat 1980-1992 ( w tym i z teatrów TVP) znajdują się obecnie w Agencji Fotograficznej Forum.  Zapraszam do nich. Mają świetne archiwum i oczywiście to co najnowszego. Ten blog ilustruję swoimi zdjęciami reporterskimi. Najbardziej lubię to żołnierzami wojska desantowych ZSRR, którzy tak wpatrują się w produkcje waty cukrowej. Piotr

CZ-B-293 copy

5 przemyśleń nt. „FOTOGRAFIA ULICZNA CZYLI PO PROSTU FOTOGRAFIA REPORTERSKA”

  1. Właśnie miałem cię o to spytać. Część zdjęć musi być ustawiona i co na to jury, raczej „żyri”? Chyba, że pozwala na to regulamin. Od paru dni wertuję album Jeanloupa Sieffa. Podoba mi się ropietość pomiędzy najjaśniejszą bielą a całkowicie czarną czernią, no i subtelny dobór tematów, bardziej intymny niż u Williego Ronnisa. Tu jest za dużo ruchu. Kompozycja jest rozproszona (brak decyzji, oczywiście nie na każdym zdjęciu) , tak mi się w każdym razie wydaje. Masz przykład na dobrego fotografa lasu z ubiegłego wieku (cz-b)?

  2. Janusz, nie może być by street photography czy fotografia reporterska była ustawiana. Po prostu nie. Ci młodzi ludzie na całego idą, bo koniecznie chcą się wybić. Brak im zasad , morale fotograficznego. Ale to się zaczyna dziać na całym świecie. Po prostu fotografujących jest za dużo i to fotografujących chcących z tego żyć. Stąd te chwyty poniżej pasa. Małe pieski a nie bulldogi fotografii ulicznej.

    Sieffa trudno porównywać z Ronnisem. Ten ostatni to typowy reporter uliczny, Seiff znany gównie z mody i portretów. Inne to boczny tor działalności. Obejrzałem przed chwila jego oficjalna stronę. Odbitki typowo kontrastowe.To się podoba. Zdjęcia dobre i b.dobre, ale to inny świat niż Ronnis. Wiem ze źródła od samego Ronnisa ze traktował swoje zdjęcia jako normalne przedstwienia rzczywistości, t, jak to mówił „takie tam zdjątka”. Ale to jeden z tych najlepszych, niektórzy nawet uważają, żę lepszy od Cartier-Bressona. Nie wiem za mał znam jego prac. Seiff to taka eleita towarzyska (to się liczy) wśród fotografów. jak np Avedon.

    Co do lasu. popatrz na Ansela Adamsa. Jak nie nie bede zmęczony to prześle ci pare moich. Taka podstawowa zasada. O wschodzie słońca i przed zachodem-to najlepsze pory dla lasu.

  3. Dzięki za te uwagi. Na marginesie: znalazłem przed chwilą zdjęcie pomnika Stalina, które ty prezentujesz. To pierwsze przy oknie. Nie wspominałbym o tym gdyby nie fakt, że wg mojego wpisu autorką tego pomnika jest Szapocznikow.

    1. To możliwe. Pewnie nie wiesz, ale w Kozłówce pod Lublinem (pałac zamojskich) jest rodzaj muzeum składu rzeźb itp z okresu socrealizmu. Jak się orientuję Sapocznikow też zrobiła co nieco w tej dziedzinie. Teraz to jest tam ładnie , ale jak ja byłem w roku pewnie 1990 to była taka rupieciarnia, stąd wujek Stalin pod oknem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *