KILKA SPRAW FOTOGRAFICZNYCH

A więc istnieje termin „ciemnia hybrydowa”. Bardzo mądry i oznacza po prostu, robienie zdjęć na filmach, skanowanie wywołanych filmów, dopracowanie w programie typu PS i potem druk czy to na papierze fotograficznym w laboratorium czy też na drukarce atramentowej wysokiej jakości w domu lub laboratorium. To istnieje już od lat 90. gdy pojawiły się skanery. Teraz nazwano to ciemnią hybrydową. Brzmi poważnie, robi się seminaria i wielkie halo wokół czegoś oczywistego. Od sześciu lat proponuję zajęcia z prawdziwej ciemni, czyli naświetlamy film, wywołujemy, robimy prawdziwe odbitki cz-b białe na papierach fotograficznych, naświetlanych pod powiększalnikiem i co….nikt się nie zgłosił. Obecnie panuje zasada byle szybko, byle wesoło i byle jak. Ciemnia hybrydowa to po prostu coś co już istniało i istnieje, ale otrzymując nową,  atrakcyjną nazwę i robi się  zapotrzebowanie i karuzela kręci się dalej….

DLIT-092-kopia DLIT-164-kopia

Cindy Sherman jednym z największych fotografów wszech czasów?  Oto fragment z Art News: „the ARTnews archives, charting how Sherman went from being a near-overnight success to one of the most important photographers of all time”.  To po prostu wydmuszka świata galerii/krytyków/banków itp by zarobić ekstra kasę. A ludzie/barany (bo tacy istnieją, bez własnego zdania, wierzą w te bzdury). Szkoda czasu na dalsze omawianie tematu, ale przeczytajcie. Przepraszam, że daję tylko teksty angielskojęzyczne, ale u nas brak w ogóle jakiejkolwiek krytyki fotograficznej. Istnieją tylko zdjęcia niezwykłe, niesamowite, i tak dalej i tak dalej

DLIT-373-kopiaDLIT-0784-kopia

Mamy dzisiaj niedzielę 19 czerwca . To tytuł z amerykańskiej strony o starych zdjęciach: „SO, NASA Got Sick of all that Conspiracy Thing and Released over 10,000 Photos from the Apollo Moon Mission” Nastąpiło to w październiku zeszłego roku. Sa wszystkie, a robione były Hasselbladami z magazynkiem zdaje się na 70 klatek i kosmonauci mieli je przyczepione do skafandrów, tak że mnóstwo jakby pustych byle jakich, ale są i rodzynki. Następne z księżyca będą już cyfrowe, więc czas fotografii klasycznej w pewnym sensie nie minął na księżycu!

DLIT-409-kopia

Teraz o wystawie,  która miała premierę w sierpniu 2011 roku. Dowiedziałem się o niej dopiero pół roku temu. Nie wszystko się wie. W internecie jest dużo zdjęć z tej wystawy (tego projektu o tytule „Miłosz. Tutejszy” autor Wojciech Prażmowski). Wszystkie zdjęcia nieostre, specyficznie nieostre poprzez rozkorygowanie obiektywu. Zdjęcia robione metoda klasyczną, na kolorowym filmie. Oto parę linków do stron, które piszą o tej wystawie Jest też rozmowa radiowa z „3”.  Jeśli temat was interesuje, to poczytajcie trochę. Mnie wydaje się, że sam pomysł jest chybiony i do tego te teksty, że Prażmowski czuje, iż Miłosz to popiera. To nieuczciwe z jego z jego strony.  To takie trochę gadanie byle gadać. Nie widziałem tych zdjęć na wystawie, tylko na ekranie, ale sam pomysł wydaje mi się chybiony, wręcz naciągany. To robiąc wystawę o Kochanowskim ostrość będzie jeszcze bardziej rozgorygowana? Dosłownie 3 lata przed tą wystawą, wydany został przez Muzę mój album Polska Chopina. To na 200 lecie urodzin. To album informacyjno-fotograficzny, ale grafik p. Michał Piekarski na rozkładówkach starał się dawać zdjęcia nastrojowe (nie lubię tego określenia), które nawet nie zawsze łączą sie z miejscami w których bywał Chopin przed emigracją. Bo oczywiście zdjęcia te nie mają nic wspólnego z muzyką Chopina. Próbują stworzyć jakiś nastrój, typowy dla fotografii. Może próba znalezienia metafizycznego odniesienia fotograficznego do muzyki Chopina (tu bez przymiotników, bo…sami wiecie, że się nie da opisać tej muzyki) Nie twierdzę, że ten album mówi więcej o Chopinie niż wystawa Wojciecha Prażmowskiego o Miłoszu. Informuje o Chopinie i miejscach gdzie bywał. Ten album to taka danina na rzecz rynku. W latach 2009-2014 sprzedano około 7000 egzemplarzy, co jest w obecnych warunkach bardzo dobrym wynikiem. Gdzieniegdzie jeszcze można spotkać wersję angielską. Ani mój album o Chopinie, ani wystawa Prażmowskiego nie ma tej siły jaką brzmi poezja Miłosza w doskonałym filmie Konwickiego „Dolina Issy”, gdy aktor na tle zmierzchowego Nowego Jorku recytuje wiersz Miłosza ” W mojej ojczyźnie” To znakomity wiersz. Czytając, ciarki czuję i mrowienie w oczach. Konwicki znalazł doskonałą formę. To jest po prostu….nieskończoność. Słowa Mariusza Szczygła: „Jeśli wiersz nie działa na system nerwowy czytelnika, jest wierszem jałowym”.

DLIT-0791-kopia

W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę,
Jest takie leśne jezioro ogromne,
Chmury szerokie, rozdarte, cudowne
Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę. I płytkich wód szept w jakimś mroku ciemnym,
I dno, na którym są trawy cierniste,
Mew czarnych krzyk, zachodów zimnych czerwień,
Cyranek świsty w górze porywiste.Śpi w niebie moim to jezioro cierni.
Pochylam się i widzę tam na dnie
Blask mego życia. I to, co straszy mnie,
Jest tam, nim śmierć mój kształt na wieki spełni

DLIT-464-kopia

W Youtubowej wersji Doliny Issy Konwickiego na początku, w 2 min 05 sek aktor recytuje ten wiersz.

DLIT-0858-kopia

Zdjęcia pochodzą z Litwy i nie mają nic wspólnego z Miłoszem. To moje impresje. Dobrze mi się tam fotografuje i to najważniejsze.

DLIT-0810-kopia

I to by było na tyle. Następnym razem o konkursach. Jestem na tropie afery!!!! Prawdopodobnie

2 przemyślenia nt. „KILKA SPRAW FOTOGRAFICZNYCH”

  1. Wpierw chciałem uznać, że masz łeb na karku i piszesz o ważnych sprawach (choć nie za każdym razem). A teraz do rzeczy.

    Ciemnia hybrydowa – puste słowa, dawno znana i używana. Że brak zainteresowani? Oczywiście, Jest to rzecz dla smakoszy, a rzeczy dla smakoszy są dla smakoszy. Na smakoszach pieniędzy się nie zrobi. Tak jak płyty winylowe. Dźwięk w wykonaniu magnetofony szpulowego czy płyty winylowej z adapteru jest inny, pełniejszy jak fotografia analogowa do cyfrowej.

    Wierszy nie oceniałbym jedynie pod względem emocji, choć i ona odgrywa swoją rolę.

    Jak jest się kimś + Miłosz to nawet można robić nieostre zdjęcia. Myślę, że jest to żenujące, ponieważ ta nieostrość jest tylko nieostrością i nic nowego nie wnosi (opieram się na przedstawionych przykładach), a czasy żabek przyklejonych do kamienia definitywnie minęły. Co nie ujmuje ważności wystawy, tylko śmieszą mnie ci wybrańcy po 60-tce, którzy kiedyś odegrali jakieś role i nie zauważyli, że świat się zmienił, co innego jest ważne i powrotu do 1956 czy 1983 roku nie ma, czasu gdy byli młodzi i wspaniali. Nie można stale żyć przeszłością. Zróbmy coś nowego!

  2. Pana zdjęcia, Panie Piotrze są dla nas taką perełką wśród cyfrowych klonów, gdzie praktycznie każde zdjęcie jest podobne jedno do drugiego bo wszyscy osiągają ten sam cel suwakiem do podbijania kolorów. Z sentymentem wspominam aparat analog i dylemat jaki kupić film oraz zacięte kłótnie z mężem o to jakie zrobić ujęcie. …. bo klatek jedynie 36 a nas dwoje i kasy na drugi film brak. Świeżo po studiach kupiliśmy nasz najpiękniejszy album z Pana zdjęciami. Po tylu latach wróciliśmy do tych fotografii i nadal tchną tym pięknem i klimatem, który tak nas wtedy poruszył. Za to chcieliśmy Panu podziękować i za to, że ta fotografia obudziła w nas pasję która trwa do dziś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *