Ocieranie się o kicz

Witam wszystkich rozbitków mojej listy mailowej itp, itd. Po kolejnej katastrofie Windowsów na moim Vaio, zdecydowałem się przejść na Maka i już jako tako opanowałem tego Maka. Według mnie raczej powinien mieć symbol nadgryzionego hamburgera z Mc Donalda (takiego jakiego znalazła w śmieciach w Brukseli córka pana Boga z filmu „Bóg mieszka w Brukseli”) jako że jest to komputer przeznaczony dla Amerykanów, a są to ludzie raczej wygodni i wszystko powinno być zrobione za nich. Aha i wszystkim (poza majątkiem) chcą się dzielić. Ale powoli zmieniam swego Macdonalda na polskie pierogi i mam nadzieję, że nie będzie mi się zawieszał śmiertelnie, bo zwykłe zawieszenia też jednak ma.

Temat ocierania się kicz, a właściwie często tworzenia obrazów kiczowatych wszedł mi do głowy, gdy zobaczyłem informację w Świecie Obrazu o warsztatach w Toskanii mojego młodszego kolegi, polskiego fotografa prowadzącego warsztaty w Toskanii.  Świat Obrazu z dn. 22.01 2016. Wystarczy też wpisać w Google Toskania albo Tuscany i na grafice pokażą nam się obrazy jak ze szmirowatej bajki.  3/4 z nich to kicz, czyli takie przeróbki w PS kolorów i wyostrzanie, że Toskania jawi nam się jako kraina baśniowa, nierealna. To takie współczesne oleodruki jakie były modne w XIX i początku XX wieku. Monidła. Dlaczego fotografujący tak się uwzięli na Toskanię, jedną z najpiękniejszych krain Europy, dlaczego podobne monidła to przedstawienia fotograficzne wspaniałych krajobrazów amerykańskiego środkowego zachodu ze wspaniałym Yosemite na czele. Robią to nie tylko amatorzy, ale i zawodowcy, szczególnie w Stanach. Na tych zajęciach w Toskanii prowadzący będzie również uczył jak wywoływać i obrabiać toskańskie zdjęcia w PS lub Lightroomie. Czyli jeśli ktoś nie będzie miał swojego rozumu, to nauczony na warsztatach, zacznie produkować podobne monidła krajobrazowe. nie tędy droga – według mnie. Dobry smak, umiar, ogólna wiedza z dziedziny sztuki i fotografii to droga do twórczego wykorzystania PS. Najlepiej stan rzeczy pokazuje uwaga jednej z uczestniczek moich pierwszych warsztatów w Toskanii, R. K. ze Szczecina: „Dlaczego tu nie jest tak kolorowo jak na zdjęciach, które widziałam w internecie?” Zdjęcie tytułowe – to znane miejsce. Specjalnie przerobiłem na cz-b, by pokazać, że mniej kolorowe (w tym wypadku – w ogóle niekolorowe) jest piękne i prawdziwe.

CZ7a-SmUEAAk2XT.jpg-large

A to kolejny przykład. Ostatnio Nikon w jakimś tam swoim konkursie nagrodził to zdjęcie. A okazało się, że to przeróbka w PS. Samolot dodany. I tak dalej i tym podobnie. World Press Photo po zeszłorocznym odrzuceniu 20% zdjęć ze względu na zbytnie ingerencje w PS w tym roku wydał cały regulamin co można, a co nie można zmieniać. Obawiam się jednak, że nie powstrzyma to ogólnej tendencji do przerabiania bez umiaru zdjęć. To postmodernistyczna nuda doprowadza do tych działań. Prostota i umiar nie mają tu miejsca. Być może potrzeba na to doświadczenia lat i życia. Dobry przykład to „Prosta historia” Dawida Lyncha. Niektóre z jego „kultowych” filmów były już do przesady zbyt „sophisticated”, takie właśnie photoshopowane, jeśli chodzi o treść.

_MG_5026 CSHAN-4635

Mnie się udało zrobić w tym roku 10 fotografii. Są to właściwie 2 tematy: 1. Moje żelastwo; (na dole) 2. Nagrobek z oknem na drugi świat. (wyżej). Nie jestem z tego zdjęcia na razie zadowolony. mam jeszcze około 2 tygodnie na powtórzenie tego go. Potem słońce za bardzo się przesunie, co z ludzkiego punktu widzenia jest bardzo dobre. Idzie wiosna. No i widok z okna. To mój samograj. (najniżej)_MG_5016 _MG_5011

_MG_5013 _MG_5012

W tym tygodniu przedstawię na FB na swojej stronie Warsztaty Fotografii Krajobrazu zarys swoich warsztatów w tym roku. Czyli gdzie, kiedy i jak długo. Na razie to będzie zarys. Chętnie bym się dowiedział co o tym planie myślicie. Może macie jakieś pomysły, mogę pozmieniać. Wiem, że będzie Rzym i Wenecja (samolotem), Litwa, Suwalskie, Bieszczady, rowerowe wzdłuż granicy, Roztocze.

CSHAN-4631

16 marca 2016 w Białostockim Ośrodku Kultury nastąpi otwarcie mojej wystawy „Mielniczanie” To ta sama co była w Mielniku dwa lata temu. Plus zdjęcia krajobrazów. No i to by było na tyle.

 

5 przemyśleń nt. „Ocieranie się o kicz”

  1. Uff. Bo już myślałem, że ta Twoja awaria komputera zupełnie Cię od świata odetnie. Powodzenia w poznawaniu zakamarków JABŁKA.
    Tak przy okazji. Polski tytuł tego filmu to „Zupełnie nowy testament”. Jest świetny.
    Nad ocieraniem się o kicz właściwie nie bardzo jest się po co pochylać. Wyziera z każdego zakamarka, nie tylko w fotografii. Obawiam się , że trzeba przeczekać dopóki „people like it”.
    Jeśli mogę, to : Żelastwo ciekawe, a na tych powyżej trochę przytłaczają nieostrości.
    No i przestępuję z niecierpliwością z nogi na nogę w oczekiwaniu na jakieś plany plenerowo-warsztatowe. Bardzo.
    Pozdrawiam serdecznie.
    PS.
    Kiedyś rozmawialiśmy o wiosennych sadach.

    1. Będą i wiosenne sady i jeszcze spływ Liwcem. Oba te warsztaty na weekend ewentualnie od czwartku. Spływ pewnie we wrześniu, październiku. Sady około połowy maja. Mielnik i druga strona Bugu. Tam są duże sady również. Zdjęcia ostre-nieostre jak pisałem do dopracowania, ale te nieostrości są zamierzone. Chodzi tylko jeszcze o odpowiednią kolorystykę

  2. Zgoda. Te zdjęcia twojego kolegi ze Świata Obrazu przypomniały mi pocztówki z okresu głębokiego komunizmu lub kapitalizmu, gdzie przedstawiano świat bardziej kolorowym, czystszym, ładniejszym niż był. Taka propagandowa fasadowa estetyka. Ciekawi mnie co stanie, gdy dostępnym, za 1000 złotych, stanie się aparat fotograficzny o rozdzielczości 1000 mega pikseli i przy tym zostanie umieszczony w smartfonie? Ostatnio widziałem film dokumentalny gdzie filmowano myszy. Filmowana mysz zajmowała cały ekran telewizora, a telewizor ma wymiary 1 metr na pół metra. Mysz mierzyła więc 1 metr długości. Jeżeli młody człowiek nie widział w życiu myszy i zobaczyłby ten film stwierdziłby, że mysz jest wielkości źrebaka. To jest całkowite odrealnienie mentalności całych grup społecznych. Też słusznie piszesz, że dobry smak i umiar i jakakolwiek wiedza będą coraz bardziej zbytecznym balastem. Z kontaktów ze szkołą wiem, że pewni uczniowie na pytanie nauczyciela dlaczego nie nauczyli tego czy owego, odpowiadają, że nie muszą, bo to jest przecież w Internecie.

    1. Janusz napisałem kolega, ale to tak potocznie mówi się kolega. Po pierwsze w komunie druk stał na fatalnym poziomie i zdjęcia były wyblakłe, w ogóle nie miały takich kolorów. Nie maja też nic wspólnego z kapitalizmem ani fasadową propagandową estetyką. Musiałem to napisać, bo to co ty napisałeś w ogóle ma się nijak do problemu. To samo dotyczy aparatów w telefonach. To są środki do wyrażania siebie. A mnie chodzi nie o środki, tylko o to samo wyrażanie się, czyli tworzenie tych podkręcanych obrazów fotograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *