BUSZUJĄCY W ZBOŻU A FOTOGRAFIA

Pomyślicie, co ma wspólnego „Buszujący w zbożu” J.D. Salingera z fotografią. Ciekawe, kto z was czytał te książkę, bo jeśli nie, to tym bardziej tytuł może wydawać się zagadkowy. Już raczej z filmem. „Buszujący…” to gotowy scenariusz. Salinger do końca życia nie zgadzał się na adaptacje filmowe swoich utworów, po tym jak jedno z jego wczesnych opowiadań przerobiono na łzawy hollywoodzki melodramat. W jednym zdaniu. „Buszujący…” to kilka dni z życia 16 letniego młodego chłopaka z Nowego Jorku, który ucieka ze szkoły. Holden (to główny bohater. „Świat dorosłych przedstawiony jest jako udawany, sztuczny i pełen pozorów (ang. phoney), dzieciństwo zaś jest idyllicznym czasem, w którym panują zasady naturalności i autentyzmu (reprezentowane przez Phoebe). Książka jest apoteozą dzieciństwa, co w sposób szczególny podkreślone jest przez metaforę buszującego w zbożu, czyli osoby, która łapie dzieci na moment przed ich upadkiem z klifu (metafora dorosłości)
Wyizolowanie jednostki ze społeczeństwa (Holden chce uciec i udawać głuchoniemego)
Upadek amerykańskiego społeczeństwa, krytyka kultury masowej (Holden np. często podkreśla, że nie lubi filmów, a swego pracującego w Hollywood brata nazywa prostytutką)” To ze Wikipedii. Nie chce mi się wymądrzać, jeśli ktoś juz to całkiem dobrze przedstawił. I to wystarczy.

BW16-086-kopia

Gdy „Buszującego…” przeczytałem pierwszy raz w 1967 roku (drugie wydanie polskie – pierwsze 1961, w Stanach „B” wyszedł w 1951), byłem jak każdy młody człowiek zafascynowany bohaterem. (Przed chwilą zabiłem muchę na Macu-packą na klawiaturze- na szczęście nie przykleiła się). Jego bezkompromisowością, pokazywaniem obłudy i fałszu, itp, itd ludzi. Teraz po przeczytaniu tego samego egzemplarza drugi raz w życiu, Holden podoba mi się nadal, ale nie wiem czy w wieku 64 lat takie frontalne, całkowite atakowanie zastanego porządku ma sens. Bo tak naprawdę, nawet w „B..” Holden zawsze próbuje znaleźć coś pozytywnego w ludziach, których początkowo tak atakuje, wyśmiewa. (zresztą głównie w myślach). Doświadczenie uczy nas, że każdy człowiek, każde działanie, każda rzecz nie jest jednoznacznie negatywna czy pozytywna. Oczywiście często tej pozytywnej materii jest bardzo mało, czasami dosłownie szczątkowo. I tu dochodzimy do fotografii.

BW16-073-kopia

Czy ja chcę być takim Holdenem,  próbującym jakoś ogarnąć ten galimatias związany z fotografią od czasu nastania cyfry? I to nie tylko ogarnąć, ale tez próbować sobie to wytłumaczyć, jasno stanąć po określonej stronie, wymknąć się ze „szponów” postmodernizmu, gdzie wszystko jest dozwolone, czyli brak wszelkich odniesień i wartości.

BW16-074-kopia

Przecież obecnie w żadnej dziedzinie sztuki nie istnieje tzw krytyka. Sa omówienia. Nikt nie powie prosto z mostu: to jest niedobre, to jest nieprawdziwe, to jest słabe, mimo że czytane/oglądane itp przez wszystkich. Poprawność polityczno-towarzyska króluje. Więc po co mam się wychylać przed szereg. Ten blog też jest miernie czytany, prawie żadnego odzewu. Z drugiej strony nie trąbię dookoła: „Piszę blog, piszę blog!!! To co ogłaszam na FB i prześlę do około 130 osób z listy mailingowej to wszystko co robie dla marketingu.

BW16-075-kopia

Ale na pewno nie chciałbym prowadzić letniego blogu takiego informacyjno-stwierdzającego, że zjadłem śniadanie. Więc pewnie jednak będę takim Holdenem, ale z większym bagażem doświadczeń i nie tak ostrym.

BW16-077-kopia

Ponadto polecam bardzo dobrą biografię „Salinger”. Napisać biografię pisarza, który zdaje się w 4 lata po wydaniu „Buszującego..”, w zenicie sławy zrywa dosłownie więzi ze światem, nie udziela wywiadów, nie daje się fotografować i zaszywa w miejscowości Cornich w stanie Vermont – to nie lada sztuka. Uważam, że autorom  udało się. Powstała taka mozaika z tysiąca wypowiedzi, wspomnień.

BW16-078-kopia

Zdjęcia do tego, właściwie niefotograficznego wpisu, pochodzą z dwóch filmów cz-b, które ostatnio wywołałem. Szeroki nie wyszedł najlepiej, dlatego tylko jedno

RETUSZ A PHOTOSHOP

Właściwie to tylko dagerotypy nie były retuszowane.  Były to zdjęcia w jednym egzemplarzu i według mojej wiedzy nie retuszowano płyt miedzianych. Ale gdy tylko pojawiły się płyty szklane, a potem filmy na podłożu celuloidowym zaczęło się retuszowanie. Już Fenton kronikarz fotograficzny Wojny Krymskiej w sławnym zdjęciu Valley Of The Shadow Of Death zrobił rodzaj retuszu, czyli po prostu przeniósł kilka rosyjskich kul armatnich na drogę. Było to niebezpieczne!! To też rodzaj manipulacji, ale w swoim albumie zamieścił te dwa zdjęcia. Miały ukazać jak silny był ten obstrzał. Cały czas te dwa zdjęcia są omawiane i pewnie nigdy do końca nie poznamy prawdy.

Valley_of_the_Shadow_of_Death

Roger_Fenton_-_Shadow_of_the_Valley_of_Death

To te dwa zdjęcia Fentona

No i tak już poszło, retusz służył na ogół do upiększenia zdjęcia, czy to reporterskiego (tak, tak, rzadko ale tak, np z wojny secesyjnej ) czy to typowo „artystyczne”, ale też takie codzienne jak np modne w XIX wieku zdjęcia pośmiertne.

Ulysses_S._Grant_at_City_Point

Zdjęcie generała Granta. Zrobione z 3 zdjęć !!!

_89902140_02962212-9915-4fca-a996-3755fdf26e11

Nieboszczce po lewej domalowano na odbitce otwarte oczy

Polityczny retusz to domena systemów totalitarnych, szczególnie w ZSRR. Znane zdjęcie Stalina z Mikołajem Jeżowem i bez, gdy go zgładzono. Tu i tak zrobione jest to „ładnie”. Byłem na wystawie „Od piktorializmu do dokumentu czasów II Wojny Światowej : Sztuka i propaganda” Zdjęcia rosyjskich fotografów (tych najlepszych) od 1920 do II W.Ś. Byłem dwa razy. sam i z moimi uczniami ze szkoły społecznej na Bachmackiej. Były tam zdjęcia na których niektóre głowy, przede wszystkim wyższych oficerów Armii Czerwonej były po prostu zamalowane na negatywie (wtedy były duże negatywy). Takich oczywiście nie pokazywano w prasie, ale w archiwach gazet, pewnie NKWD i innych archiwach negatywy były bez tych zamalowanych twarzy. Na wystawie były oczywiście pozytywy i wyglądało to makabrycznie. Białe puste plamy zamiast głów. Ci ludzie zostali zgładzeni w życiu i na zdjęciach. Młodzież nie mogła zrozumieć, gdy tłumaczyłem im to. Po co, na co i do tego tak brutalnie. Niestety w internecie nie znalazłem tych zdjęć. Był to retusz polityczny „siłowy”  wykonany przez funkcjonariuszy lub archiwistów tak, by już nigdy ci ludzie nie istnieli. Bo twarz to człowiek, a bez twarzy człowiek nie istnieje.

Voroshilov,_Molotov,_Stalin,_with_Nikolai_Yezhov

The_Commissar_Vanishes_2

Był Jeżow i nie ma Jeżowa

I teraz do czasów cyfrowych. Oczywiście w tym roku cały ten zgiełk retuszu cyfrowego przy pomocy Photoshopa zaistniał głównie za sprawą zdjęć Mc Curry. Ale już w zeszłym roku jury WPP odrzuciło 20% zgłoszonych zdjęć. Jeszcze jedna rzecz. Od drugiej połowy XX wieku gdy w fotografii prasowej królował mały obrazek, można było kontrolować. (Używam słowa kontrolować, a nie retuszować) naświetlenie, przyciemnienie, rozjaśnienie pewnych partii zdjęć w ciemni, pracując pod powiększalnikiem, czy to rękoma, czy tzw. szablonami. Autor tym sposobem kontrolował światło. Uwypuklał jedne partie obrazu, lub przyciemniał inne, by uzyskać taki lub inny efekt. Nie zmieniał negatywu. Było to przyjęte. Zobaczcie jak to robiono. Oczywiście nie można było tego robić zbyt nachalnie. To była ciężka praca, by uzyskać zamierzony efekt, który byłby w miarę naturalny w odbiorze przez widzów i jurorów. Powtarzam nie ruszano negatywów. Chociaż w sławnym zdjęciu „Afgańskiej dziewczyny” jej twarz była leciutko retuszowana. Był już wtedy taki program podobny do PS, okazuje się. Przeczytajcie cały artykuł. Na końcu jest o Afgańskiej dziewczynie. Ale czy to coś zmienia. Zdjęcie i tak jest doskonałe.

01_141404

Chwila po zabiciu Roberta Kennedyiego. Rozjaśniono pod powiększalnikiem twarz chłopca hotelowego, by pokazać przerażenie na jego twarzy.

Według mnie obecnie fotoreporterzy powinni zaznaczać jakie zmiany były robione w PS i na żądanie dostarczać RAWy. Wtedy wszystko jest proste. Fotoreporterzy od razu informują o swoich zmianach i czy te zmiany są zgodne z granicami dopuszczalnych zmian. Bo takie prawa juz istnieją i pewnie będą dopracowane. Bo obecnie te zmiany są robione już bezpośrednio na cyfrowym negatywie, czyli robi się to, co nie robiono na małoobrazkowych negatywach. Ja osobiście, co juz wielokrotnie pisałem, jestem za minimalnymi zmianami w PS, Nawet w fotografii krajobrazu, którym się teraz zajmuję. Pewnie czeka nas jeszcze dużo potyczek w tej dziedzinie, bo i programy fotograficzne robią się coraz bardziej doskonałe. Czekają nas  w tej dziedzinie ciekawe czasy. Człowiek nie jest doskonały. I próby manipulacji będą na pewno podejmowane.

NIE DAĆ SIĘ OTUMANIĆ. BYĆ SOBĄ.

Tak się złożyło, że zaczynając pisać ten wpis na blogu zacząłem też czytać książkę „Salinger”. Każdy pewnie zna „Buszującego w zbożu”. Wystarczy napisać, że do tej pory wydano ją w ponad 60 milionach egzemplarzy. Autor J.D. Salinger po wielkim sukcesie odsunął się od społeczeństwa, wyjechał z Nowego Jorku i zaszył w górach New Hempshire. Wydał jeszcze 3 rzeczy (opowiadania). Mam je.   Umarł na początku tego wieku. Autorzy „Salingera” próbują z okruchów, fragmentów posklejać jego życie. Ale dlaczego o tym piszę. Bo „Buszujący w zbożu” jest tak samo aktualny jak w 1951 roku. W każdej dziedzinie naszego życia hipokryci, kłamcy, cwaniacy, oszuści i kameleony wszelkiej maści wypowiadają się w naszym imieniu i próbują nam narzucić ustalone, jedyne słuszne prawa, zasady itp. Ma to miejsce i w dziedzinie wszelkich sztuk, w tym i fotografii. Być może i ja nie jestem lepszy i też to robię pisząc ten blog. Ale trzeba, według mnie oczywiście umieć wybrać. Trzeba umieć mieć swoje zdanie, nawet jak nie jest poprawnie politycznie, czy wbrew obiegowym i modnym stereotypom.

Nawet nie chcę narzucić albo fotografia klasyczna albo cyfrowa. Ale chciałbym byście wyhamowali w tym rozpędzonym świecie, byście zastanowili się przed każdym naciśnięciem migawki, byście przemyśleli każde zdjęcie. I nie chodzi tu o zdobycie sławy fotograficznej, nagród, wystaw, chodzi o własny wewnętrzny spokój. W ciągu 3 miesięcy na nowym Olympusie zrobiłem dokładnie 440 zdjęć. Z tego około 200 na rozruch, czyli próby, itp, itd. Skąd wiem, że tyle? Bo tak ustawiłem licznik po tych pierwszych próbach i mam tam 440 zdjęć. Moje ostatnie zdjęcie w aparacie ma numer CP000440. Cztery ostatnie cyfry to numery kolejne zdjęć. Dwa pierwsze zera do dalszej edycji, czyli w 2017 roku będzie tam 02 czyli drugi rok. Ale to takie moje techniczne sprawy.

Wczoraj w Łazienkach zrobiłem czarną serię, czyli zdjęcia mocno niedoświetlone. Tam są miejsca, gdzie można się zabawić w takie efekty. Ciemność i jasność a do tego niedoświetlenia od -2 nawet do -3. To jakby zaprzeczenie mojego „ukochanego” HDR.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ciekawy jestem, czy wiecie co przedstawia zdjęcie tytułowe. Ja bym nie wiedział, gdyby nie nie cały artykuł o zdarzeniu związanym z tym zdjęciem. To pierwsza wystawa surrealistów w Wielkiej Brytanii w Londynie w 1936 roku. Na zdjęciu od dołu Paul Éluard, Nusch Éluard, Diana Brinton Lee (kobieta z tyłu),…………………., E.L.T. Mesens (siedzi na podłodze) i Rupert Lee. I oczywiście nurek – to te kropki. To bardzo znany, ale to bardzo znany surrealista….tak, właśnie tak: SALVADOR DALI. W tym stroju nurka dał też wykład i mało się nie udusił. Dlaczego w tym wpisie. Bo surrealiści w bardzo mieszczańskim świecie robili swoje. A ponadto to zdjęcie jest po prostu piękne i treściowo i formalnie.I na koniec rodzynek z innego ciasta. Pisałem o McCurrym i nagonce na niego za drobiazgi usunięte z kilku jego fotografii. Podkreślam – to nie jest mój idol, ale cenię jego zdjęcia. Każdy zna „Afgańską Dziewczynę” Otóż to zdjęcie było na okładce National Geographic zdaje się w 1985 roku. Cały opis tu  .

…Steve McCurry on Kodachrome 64 color slide film, with a Nikon FM2 camera and Nikon 105mm Ai-S F2.5 lens The pre-print photo retouching was done by Graphic Art Service, based in Marietta, Georgia….Tu nie trzeba dużo tłumaczyć. Retusz przed drukiem zrobiła taka to, a taka firma. To było na porządku dziennym. PS tez powstał przede wszystkim dla grafików, by mogli wykonywać drobne retusze w materiale fotograficznym przeznaczonym do druku. To nie był retusz „polityczny” tylko czysto estetyczny. Więc to szukanie kawałka łokcia na zdjęciu (to jedno z tych zdjęć, które zazdrosne pieski znalazły i zaczęły gryźć McCurriego, bo sami w fotografii nic nie zdziałali. To takie żenujące zajęcie. Oczywiście żaden retuszer w czasach przed cyfrowych nie rozjaśnił by tak zdjęcia jak to zrobił ten zdobywca 1 nagrody na WPP 2013. Zdjęcie jest w poprzednim wpisie. I tak kończę ten trochę chaotyczno-dydaktyczny wpis.

Dwa miesiące temu wysłałem identyczne zdjęcie na konkurs w Stanach i w Moskwie. Ten w Stanach to nawiązanie do sławnej wystawy zorganizowanej przez Edwarda Steichena „The Family of Man”, a rosyjska, to jeden z najlepszych konkursów fotograficznych organizowanych w Rosji. Jestem ciekaw czy zdjęcie zdobędzie jakieś miejsce i gdzie. Zdjęcia na razie nie pokazuję. Czy w naszym zglobalizowanym świecie fotograficznym istnieją jeszcze pewne różnice ze względu na narodowość, historię, społeczne i mentalne różnice. Wyniki około 20 czerwca. Na pewno dam znać. I na zakończenie 3 zdjęcia „deszczowe”

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

COTYGODNIOWE

Ponieważ nie udało mi się w miarę regularnie pisać ten blog, postanowiłem w ciągu tygodnia wpisywać swoje uwagi, spostrzeżenia, co mi się podoba, a co nie i publikować to w sobotę i niedzielę każdego tygodnia. Zatem zaczynam.Wczoraj w niedzielę 22 maja byłem na Międzynarodowych Targach Książki na Stadionie Narodowym I co tam ciekawego zauważyłem. Zawodowi fotografowie/reporterzy latali od stoiska do stoiska, gdzie akurat mniej lub bardziej znana osobowość literacka, a częściej medialna, która coś tam oprócz bycia osobowością medialną i celebrytą/celebrytką, czasami skrobnie i wydaje, podpisywali swoje dzieła.  Reporterzy mieli Canony i rzadziej Nikony z gripami plus flesze. Jak sępy otaczali podpisującego/podpisującą osobowość i czekali, gdy ta podniesie głowę i uśmiechnie się lub powie coś wesołego i wtedy na całego całymi seriami strzelali, a flesze błyskały jak oszalałe. Na ogół zdjęcia robili od przodu. Na pewno coś tam potem wybierali. Nie znam tych zdjęć, ale przy takiej metodzie to wychodzą płaskie, jasne i bezosobowe fotki. Odczułem to na własnej skórze, gdy stałem z boku stolika, gdzie podpisywał swoją książkę Kazik Staszewski. Lubię jego piosenki i wykonania więc chciałem mieć i zdjęcie. W chwili gdy naciskałem spust moi młodsi koledzy wyzwolili swoje machiny fotograficzno-świetlne, a mój Olympus OM-D 5 Mk II zwariował: widziałem w wizjerze jak błyski fleszy po prostu ciągłym światłem zawaliły twarz Kazika i aparat nie wiedział jaki wybrać czas i gdzie ustawić ostrość. Gdy oderwałem głowę od wizjera, reporterów juz nie było. Pognali do innego stolika. Odczekałem chwilę i zrobiłem dwa zdjęcia. Są poniżej plus zdjęcie, które jednak Olympus zdołał zrobić przy zmasowanym ataku fleszy. Wszystkie są bez zmian w PS. Oczywiście trzeba korzystać z możliwości technicznych aparatów i dodatków do nich, ale nie można być maszyną i nie zwracać uwagi na estetykę i przekazanie nawet minimalnych emocji fotografowanego. Oprócz tego 2 zdjęcia z koncertu Kazika w Siemiatyczach w 2014 roku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

CREP-1847-kopia CREP-1788-kopia

Środa. Wczoraj byłem cały dzień poza Mielnikiem. Najpierw Białystok i rozmowy w sprawie albumu o Podlasiu. Chciałbym aby to był taki podsumowujący album. Albumy fotograficzne, takie jak u nas wydawano (w tym i moje) to zawsze tzw. albumy krajoznawcze. Piękna Polska, Tajemnicza Polska itp. Albumy polskich mistrzów fotografii właściwie nie istnieją w nowej Polsce. Za komuny jeszcze coś tam wydawano. Mam album Witkacego, Hartwiga, Bułhaka. Szkołę Kielecką. Wszystko wydane za Komuny. Teraz tylko krajoznawcze. Ale to dygresja. Zatem bardzo bym chciał wydać taki album na zakończenie swojej kariery. Może ktoś z was może pomóc? Pomoc chętnie widziana. Po Białymstoku pojechałem do pięknego Supraśla. Będę miał tam dwie wystawy. W październiku 2016 roku „Suwalszczyzna”, a w lipcu 2017 Ziemia Mielnicka.

A teraz sprawa poważniejsza. Kilka miesięcy temu pewien włoski fotograf zauważył na wystawie Steve,a McCurry we Włoszech niewielką manipulację. McCurry to dziennikarz i nie powinien „upiększać” swoich zdjęć. Ja też właściwie tak uważam, ale to co odkrycie Włocha spowodowało, tę falę, no na pewno nie nagonki, ale takiego „niesmacznego” atakowania McCurryiego.  To już przesada. Jeszcze rok temu dużo zdjęć na World Press Photo było podkręcanych. Nie zmienianych, ale podkręcanych. W tym roku jurorzy bardziej święci od świętych wybrali zdjęcie w starym stylu fotoreporterki, czyli poruszone, Widać ruch, akcję, dramat. To nie to co z 2013 zdaje się że ze strefy Gazy, gdy tłum Arabów niesie zabite dzieci. To dość długi temat. Ciekawy. Kto zna angielski niech poczyta. Szkoda, że polskie portale zajmują się głównie „niezwykłymi zdjęciami” a nie podstawami życia fotograficznego. Zatem oto link. Przeczytajcie dalsze linki. Na zakończenie artykułu podano słowa Allena Murabayashi z PhotoShelter. Brzmią mniej więcej tak: „Ludzi mało obchodzi ten problem, bo oglądając tyłek Kardashian czy wojnę w Afganistanie, nie interesują się, czy są manipulowanie czy nie, bo im chodzi o to, żeby w czasie pół sekundy jakie poświęcają takiemu czy innemu zdjęciu coś wzruszyło ich, by go zauważyli w tym krótkim czasie jakim się obecnie poświęca zdjęciom…” Przeczytajcie całość. To naprawdę interesujące.

Wracając do WPP Grand Prix z 2013 roku „Pierwszą nagrodę zdobył wówczas Paul Hansen. Przedstawił kadr smutny i przerażający, choć ewidentnie upiększany w programach graficznych; koniec końców okazało się, że jedynie solidnie zmodyfikował poziomy i tonowanie. Pewien niesmak jednak pozostał, i to obustronny, bo ucierpiał na nim zarówno Hansen, jak i prestiż World Press” Niesmak? To delikatnie powiedziane. To dla mnie fałszerstwo światła.  To taka bezcieniowa fotoreporterka. jak teatr. Nie wiadomo czy ustawione, czy zagrane. Brak autentyczności, mimo, że to sie zdarzyło

c3JjPS9pbWFnZXMvOS8xLzUvMTA5MTUtcGF1bCBoYW5zZW4gd3BwIDIwMTMuanBnJmNyb3BzY2FsZT0xJng9MCZ5PTAmdz0xMjAwJmg9ODAwJncxPTEyMDAmaDE9ODAw_src210522d9ecb9f0ee33a7b499ad93a3e5

I tegoroczne. Autor w ogóle nie chciał go dać, bo poruszone, nieostre. Dopiero jego kobieta go namówiła. I dobrze. Chociaż facet juz na pewno nie zdobędzie żadnej poważniejszej nagrody. Jeśli od razu nie poczuł zdjęcia, to juz raczej przepadł. A dla jury to zdjęcie, w związku ze zmianami w regulaminie i skandalami związanymi z manipulacjami, pasowało jak ulał. takie mieli zadanie. Naprawdę, Czytałem. daję głowę, że 2-3 lata temu zdjęcie by nie weszło do ścisłego finału. Zresztą ta masa zdjęć z uciekinierami i wybuchami w Paryżu i Brukseli jest jak lawa. jednorodne, podobne, bez wyrazu, bez tego czegoś.

epfhdiprkubvilmylaja

I w związku z tym na koniec ciekawy artykuł… z 1993 roku. Taka ankieta : Czy „fotoreporterka” umarła?” Już wtedy część odpowiadających napisał, że tak. Część na rozdrożu,a około 1/4 , że ma się dobrze. Dobrze znać angielski jeśli się interesujecie fotografią. Polska prasa papierowa i internatowa dotycząca fotografii jest na bardzo niskim poziomie. Jak napisałem niezwykłe zdjęcia, ktore wam dech w piersiach zaprą. Nie wiem czy to dobrze po polsku, ale brzmi dobrze w stosunku do poziomu polskiej prasy foto.

Na koniec troche relaksu i moje fotki codzienne. Mając tego małego Olympusa na nowo odnalazłem radość z takiego codziennego notowania fotograficznego. To żadna wielka fotografia, to czysta przyjemność. Z każdego działu po zdjęciu. Do następnego tygodnia. OCZYWIŚCIE ZAPRASZAM NA WARSZTATY NA SYCYLII W PAŹDZIERNIKU. 23-30.X.2016 WIĘCEJ NA MOJEJ STRONIE www.piotrciesla.pl

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
wiosenny deszcz
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Jeżyk
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kwiat
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Scenka z Supraśla
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Marta z Mimi i Jula oraz psem Kapslem

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Marysia pomaga mi oczyszczać zejście do stawu. Od 1 czerwca pływam codziennie rano 200-300 m.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Krzyż

 

 

 

 

JESTEM KROWĄ…

Wróciłem do skanowania swoich diapozytywów krajobrazowych, które robiłem w latach 90. i na początku nowego wieku. Jednocześnie robiąc porządki w swoich fotograficznych różnościach natknąłem się na miesięcznik „Fotografia i aparaty cyfrowe” z wywiadem jaki udzieliłem…na początku 2006 roku. Minęło 10 lat a moje poglądy estetyczne i techniczne na fotografię krajobrazu, mimo lawinowego rozwoju aparatów cyfrowych po 2006 roku, a więc w pewnym sensie powstaniu nowej estetyki fotograficznej, pozostały te same. I na myśl przyszło mi powiedzenie, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Więc jestem krową. Poniżej wywiad.

W096 W097

W098 W099

Oczywiście zostałem zmuszony do przejścia na cyfrę. Album „Polska Chopina” w 85 procentach składa się ze zdjęć wykonanych na cyfrowym Sony R1. Nie stać mnie wtedy (2008) było na cyfrowy aparat systemowy, a praca na mojej Bronice GS1 kosztowała by mnie o wiele więcej niż zainwestowanie 2500 zł na R1. Zresztą czasy się zmieniły i moje zarobki fotograficzne poszybowały w dół. Całe szczęście, że nie rozbiłem się jak samolot w katastrofie.

W062-kopia

W 2010 roku za europejskie dotacje mogłem zakupić już prawdziwy sprzęt zawodowy. Zacząłem nim fotografować krajobrazy i używać w czasie swoich warsztatów. Już raz pisałem: cyfra jest doskonała do nauki, szczególnie na warsztatach, w czasie systematycznej nauki fotografii na wyższych uczelniach i szkołach fotograficznych, raczej po przejściu przez fotografię klasyczną. Zdjęcia robione przeze mnie na cyfrze, po odpowiednim przystosowaniu programu w aparacie (chodziło o to, by jak najbardziej były podobne do fotografii wykonywanych na analogu na diapozytywach) odpowiadały mi…Nawet nie myślałem o klasycznej fotografii.

W092-kopia

Z czasem jednak napór moich młodszych kolegów, mniej lub bardziej zaawansowanych w fotografii, zrobił się bardzo silny w tym i w dziedzinie warsztatów.  Postprodukcja w PS – to było hasło dnia. Zdjęcia zaczęły być nienaturalnie kolorowe, wyostrzane, zmieniane itp itd. Powstawała sieczka, która nadal króluje w internecie, pismach. I to się ludziom podoba, ten odrealniony, kolorowy, nieprawdziwy krajobraz. Pisałem o tym i wystarczy na razie. Oczywiście zapraszam wszystkich na moje warsztaty, gdzie podstawą jest dobra fotografia, estetyka obrazu, kompozycja, a nie króluje PS

W003-kopia

Gdy przeszedłem na wcześniejszą emeryturę twórczą (dobrą!!!) zdobycie uczestników na moje warsztaty przestało „być albo nie być” dla mnie. Powoli wracałem do klasycznej fotografii. Średni format to plastycznie inny świat niż cyfra. A mały obrazek w cz-b na analogu to prawdziwa fotografia reporterska. Intensywnie cyfrę używam już tylko na warsztatach. W tym roku zrobiłem może 15 może 20 zdjęć na cyfrowym. I dobrze. Obecnie zdjęć krajobrazu mało kto kupuje., jeżeli już to przez agencje.

W613-kopia

I dlatego zdecydowałem się na sprzedaż swoich Canonów. „7” juz sprzedana. teraz sprzedaję „5” Mk II z dwoma obiektywami (17-40/4 i 70-200/4). I to nie dlatego, że to złe aparaty. Sa świetne… tylko że ciężkie. A ja w plecaku muszę znowu nosić średni obrazek, czyli Hasselblada z 3 obiektywami. I dlatego przechodzę na Olympusa OM-D. Model, pewnie 5 Mk II. Zestaw Canona do kupienia za 6500 zł. Zostały dwa dni, bo mam kupca w postaci sklepu, który za Canona sprzeda mi Olympusa z 2 obiektywami z dopłatą z mojej strony. Ale jeżli ktoś by chciał, zostały jeszcze 2 dni, bo transakcja będzie zawarta w czwartek lub piątek. Cyfrowy jest mi przede wszystkim potrzebny do warsztatów. Kupiłem też dwa filmy diapozytywowe do Hassela, ale czuję pewną tremę. Tak dawno nie fotografowałem w kolorze na slajdach. Chciałbym by każde zdjęcie (12 na jednym filmie) było niezwykłe, tak jak to dawniej bywało. Jak wywołam pierwszy taki film na pewno podzielę się zdjęciami, nawet jak nie wyjdą najlepiej.

Eastern Poalnd
Eastern Poalnd

 

ZAPOMNIAŁEM WYWOŁAĆ FILM

W tym tygodniu wywołałem film, który naświetliłem w listopadzie lub na początku grudnia zeszłego roku. Niespodzianka. To jeszcze jedna zaleta fotografii klasycznej. Zapomniane filmy, wywołane po jakimś tam czasie. Oczywiście można i zrobić większy błąd: włożyć film do utrwalacza najpierw, czyli całą pracę diabli wzięli.Tak mi się raz zdarzyło, gdy pracowałem w jakiejś tam redakcji. Miałem takie długie tanki do wywoływania. Nie koreks. I zamiast do tanku z wywoływaczem włożyłem do tanku z utrwalaczem. Byłem zmęczony. Nawet nie pamiętam co to było, wiem tylko, że musiałem powtarzać.

B&W15-214 B&W15-217

B&W15-215 B&W15-213

B&W15-212 B&W15-211

B&W15-210 B&W15-208

Zatem w tym wpisie mało tekstu a dużo zdjeć. Jestem z nich bardzo zadowolony.  Zrobione Hasselbladem. W Lasku Bielańskim.

FOTOGRAFIA ULICZNA CZYLI PO PROSTU FOTOGRAFIA REPORTERSKA

Tym razem o dwóch rzeczach, a właściwie zjawiskach.  Najpierw o nazwie. Fotografia Uliczna. To tak jak odświeżenie marketingowe starego produktu, a tym produktem jest po prostu fotografia reporterska.  Ale niech będzie, jak ci fotografowie, którzy ją uprawiają chcą by się tak nazywała – niech będzie. Ale sama nazwa implikuje jednak, by była to fotografia realizowana w scenerii miejskiej, nieważne dużego miasta czy prowincjonalnej mieściny. Musi być specyficzna. Oddawać ruch, natężone emocje, wigor i wariactwo dużego miasta lub nudę Koziej Wólki, gdzieś na głębokiej prowincji. Przepraszam mieszkanców Końskiej Wólki.

CZ-B-640 copy

http://fotoblogia.pl/8374,wielka-wystawa-fotograficzna-grupy-street-dogs-of-poland-w-gdansku

CZ-B-365 copy

To link do wystawy street grupy Street Dogs of Poland. Jest kilka b. dobrych fotografii , większość to taka typowa sieczka fotograficzna. Co mam na myśli? Przy takiej lawinowej produkcji, zdjęcia średnie i nawet powyżej średnich po prostu zlewają się w jeden szary wzór. Nic w głowie nie zostaje. I trzecia grupa: zdjęcia według mnie ustawione. W tym zestawie prezentowanym pod wyżej wymienionym linkiem jest według mnie 6 lub 7 takich zdjęć.  Nie chcę po nazwiskach. Tylko jeden przykład. Rudy chłopak i dwa samochody. To na 100 procent zdjęcie pozowane. To widać.  Kto dużo fotografował i fotografuje jak ja, od razu zauważa. W tych samochodach nie ma żadnego ruchu. Chłopak jest drętwy, ustawiony.  ten piesek fotografii ulicznej nie popisał się. Do klatki. Oprócz tego jeszcze 5 lub 6. Nieładnie młode wilczki. Może znajdziecie. Proszę o odzew. Co o tym myślicie?

CZ-B-561 copy

I jeszcze jedno. W tym zestawie są zdjęcia ewidentnie nie zrobione na ulicach miast, miasteczek. I tu wracamy do nazwy. To albo street photography albo po prostu dobra stara fotografia reporterska. To że młode wilki nazwają się street photographers nie znaczy ze ich fotografia będzie nowa, lepsza. To co najlepszego, uwierzcie mi, powstało już w XX wieku.

CZ-B-345

I jeszcze jedna sprawa. Dla mnie emocjonalna. Wczoraj TVP Kultura wyemitowała sztukę na podstawie prozy Mirona Białoszewskiego „Zapisz to Miron”. Od razu poczułem, że to znam, że tam byłem. Tak…. byłem na planie parę godzin, gdy w 1987 roku nagrywano ją w studio TV w W-wie. To ta płachta na okładce tego blogu. Zrobiło mi się bardzo miło i tak ciepło.  Wiecie, że ta śmietanka polskiego aktorstwa nie grała gwiazdorów, celebrytów. Można było normalnie porozmawiać. Dobrze wspominam te pobyty na różnych planach zdjęciowych teatru TV i nie tylko. A jako ciekawostka to te 3 zdjęcia zrobione na rozdaniu jakichś medali z okazji 22 lipca. Wszystkie moje zdjęcia reporterskie z lat 1980-1992 ( w tym i z teatrów TVP) znajdują się obecnie w Agencji Fotograficznej Forum.  Zapraszam do nich. Mają świetne archiwum i oczywiście to co najnowszego. Ten blog ilustruję swoimi zdjęciami reporterskimi. Najbardziej lubię to żołnierzami wojska desantowych ZSRR, którzy tak wpatrują się w produkcje waty cukrowej. Piotr

CZ-B-293 copy

WYSTAWA WOJCIECHA ZAMECZNIKA W ZACHĘCIE

Jak tylko się dowiedziałem o tej wystawie, że będzie, że będzie dość duża – bardzo się ucieszyłem. Chodziło mi głównie o plakaty. Dawniej w czasach liceum i studiów bardzo mnie to interesowało. Wtedy polska szkoła plakatu była znana, jej twórcy należeli do ścisłej czołówki światowej, może nawet zajmowali trzy pierwsze miejsca na podium.

Wczoraj byłem na wystawie (czwartek-darmowy). Pierwsze wrażenie. Dużo młodych ludzi. Na oko trochę korporacyjniaków, ale też liceum, uczelnie. To dobrze. Czuje się satysfakcję. Zobaczcie jakie to były wspaniałe czasy. Jak wysoko stała sztuka wizualna, taka codzienna. Obecnie wszystkie plakaty, reklamy itp to jakby ten sam film. Nuda. Zobaczyłem rzeczy (nie tylko plakaty), które doskonale pamiętam, jak chociażby okładka płyty Muzy Sen Nocy Letniej Mendelssohna-Bartholdiego. Był tam jeszcze Ravel. Okładka bardzo poetycka, prosta, piękna. Plakaty cyrkowe, filmowe (jak chociażby do Matki Joanny od Aniołów) itp, itd.

20160204_185810

Oczywiście nie wiedziałem jaką rolę w twórczości Zamecznika odgrywała fotografia. Jako samodzielne medium, ale przede wszystkim jako materiał do dalszej twórczości. jako rodzaj szkicownika. Jako materiał do dalszej obróbki. Zresztą zdjęcia same w sobie są bardzo dobre. Często kompozycyjnie śmiałe , nowatorskie, prawdziwe. Na wystawie możecie zobaczyć też jak siermiężne było edytorstwo, druk w tamtych czasach, ale najważniejsze, że ludzie mieli dostęp do tego. Ta nowoczesna sztuka na wysokim poziomie otaczała ich. Cieszę się też, że nie było wtrętów politycznych, żadnych z góry słusznych przemówień z ambony, jakie to były okropne czasy. Koniecznie zobaczcie tę wystawę w Zachęcie.  I zwróćcie uwagę na słowa: PATRZĘ nie równa się WIDZĘ; WIDZĘ równa się MYŚLĘ. Wystawa czynna do 24 kwietnia.

I jeszcze zakończenie. Po drodze do Zachęty na Mazowieckiej w Galerii Okręgu Warszawskiego ZPAP wystawa Emilii Skarbek i Grahama Newman o Australii. Bardzo dobrze, że porzucili korporacyjniackie życie, ale dlaczego na Boga robią teraz takie kiczowate, kolorowe, mało powiedzieć kolorowe zdjęcia. Jak wszedłem, to tak jakby tsunami jarmarcznych kolorów walnęło mnie w twarz. To nawiązanie do poprzedniego wpisu na tym blogu. Oni przeszli samych siebie. To jest kicz do potęgi (90% prac). Tu się pośpieszcie. Bo otwarta tylko do 14 lutego

http://owzpap.org/wystawy/emilia-skarbek-i-graham-newman-australia-dwa-spojrzenia/

Zdjęcie, pewnie Ayers Rock na tym linku, jak i zdjęcia w dwustronicowym katalogu mają w miarę naturalne kolory. Dopiero oryginały szaleją. Ale jak przeczytacie, takie było zamierzenie tej pary.

Pozdrawiam. Piotr

Ocieranie się o kicz

Witam wszystkich rozbitków mojej listy mailowej itp, itd. Po kolejnej katastrofie Windowsów na moim Vaio, zdecydowałem się przejść na Maka i już jako tako opanowałem tego Maka. Według mnie raczej powinien mieć symbol nadgryzionego hamburgera z Mc Donalda (takiego jakiego znalazła w śmieciach w Brukseli córka pana Boga z filmu „Bóg mieszka w Brukseli”) jako że jest to komputer przeznaczony dla Amerykanów, a są to ludzie raczej wygodni i wszystko powinno być zrobione za nich. Aha i wszystkim (poza majątkiem) chcą się dzielić. Ale powoli zmieniam swego Macdonalda na polskie pierogi i mam nadzieję, że nie będzie mi się zawieszał śmiertelnie, bo zwykłe zawieszenia też jednak ma.

Temat ocierania się kicz, a właściwie często tworzenia obrazów kiczowatych wszedł mi do głowy, gdy zobaczyłem informację w Świecie Obrazu o warsztatach w Toskanii mojego młodszego kolegi, polskiego fotografa prowadzącego warsztaty w Toskanii.  Świat Obrazu z dn. 22.01 2016. Wystarczy też wpisać w Google Toskania albo Tuscany i na grafice pokażą nam się obrazy jak ze szmirowatej bajki.  3/4 z nich to kicz, czyli takie przeróbki w PS kolorów i wyostrzanie, że Toskania jawi nam się jako kraina baśniowa, nierealna. To takie współczesne oleodruki jakie były modne w XIX i początku XX wieku. Monidła. Dlaczego fotografujący tak się uwzięli na Toskanię, jedną z najpiękniejszych krain Europy, dlaczego podobne monidła to przedstawienia fotograficzne wspaniałych krajobrazów amerykańskiego środkowego zachodu ze wspaniałym Yosemite na czele. Robią to nie tylko amatorzy, ale i zawodowcy, szczególnie w Stanach. Na tych zajęciach w Toskanii prowadzący będzie również uczył jak wywoływać i obrabiać toskańskie zdjęcia w PS lub Lightroomie. Czyli jeśli ktoś nie będzie miał swojego rozumu, to nauczony na warsztatach, zacznie produkować podobne monidła krajobrazowe. nie tędy droga – według mnie. Dobry smak, umiar, ogólna wiedza z dziedziny sztuki i fotografii to droga do twórczego wykorzystania PS. Najlepiej stan rzeczy pokazuje uwaga jednej z uczestniczek moich pierwszych warsztatów w Toskanii, R. K. ze Szczecina: „Dlaczego tu nie jest tak kolorowo jak na zdjęciach, które widziałam w internecie?” Zdjęcie tytułowe – to znane miejsce. Specjalnie przerobiłem na cz-b, by pokazać, że mniej kolorowe (w tym wypadku – w ogóle niekolorowe) jest piękne i prawdziwe.

CZ7a-SmUEAAk2XT.jpg-large

A to kolejny przykład. Ostatnio Nikon w jakimś tam swoim konkursie nagrodził to zdjęcie. A okazało się, że to przeróbka w PS. Samolot dodany. I tak dalej i tym podobnie. World Press Photo po zeszłorocznym odrzuceniu 20% zdjęć ze względu na zbytnie ingerencje w PS w tym roku wydał cały regulamin co można, a co nie można zmieniać. Obawiam się jednak, że nie powstrzyma to ogólnej tendencji do przerabiania bez umiaru zdjęć. To postmodernistyczna nuda doprowadza do tych działań. Prostota i umiar nie mają tu miejsca. Być może potrzeba na to doświadczenia lat i życia. Dobry przykład to „Prosta historia” Dawida Lyncha. Niektóre z jego „kultowych” filmów były już do przesady zbyt „sophisticated”, takie właśnie photoshopowane, jeśli chodzi o treść.

_MG_5026 CSHAN-4635

Mnie się udało zrobić w tym roku 10 fotografii. Są to właściwie 2 tematy: 1. Moje żelastwo; (na dole) 2. Nagrobek z oknem na drugi świat. (wyżej). Nie jestem z tego zdjęcia na razie zadowolony. mam jeszcze około 2 tygodnie na powtórzenie tego go. Potem słońce za bardzo się przesunie, co z ludzkiego punktu widzenia jest bardzo dobre. Idzie wiosna. No i widok z okna. To mój samograj. (najniżej)_MG_5016 _MG_5011

_MG_5013 _MG_5012

W tym tygodniu przedstawię na FB na swojej stronie Warsztaty Fotografii Krajobrazu zarys swoich warsztatów w tym roku. Czyli gdzie, kiedy i jak długo. Na razie to będzie zarys. Chętnie bym się dowiedział co o tym planie myślicie. Może macie jakieś pomysły, mogę pozmieniać. Wiem, że będzie Rzym i Wenecja (samolotem), Litwa, Suwalskie, Bieszczady, rowerowe wzdłuż granicy, Roztocze.

CSHAN-4631

16 marca 2016 w Białostockim Ośrodku Kultury nastąpi otwarcie mojej wystawy „Mielniczanie” To ta sama co była w Mielniku dwa lata temu. Plus zdjęcia krajobrazów. No i to by było na tyle.

 

TAKI MIKMASZ

Dzień dobry, ostatnie dwa tygodnie byłem tak zapracowany, że po prostu co wieczór padałem z nóg. Po pierwsze porządkowałem i skanowałem dla siebie na pamiątkę niektóre zdjęcia z czarno-białego archiwum reporterskiego. Mam nadzieje sfinalizować sprawę w przyszłym tygodniu. Po drugie co pare dni do dentysty w związku z przemeblowaniem zębowym. Ponadto prace domowe mniej lub bardziej poważne. Ale przede wszystkim było skanowanie. Siedziałem więc duzo przed komputerem i chcąc nie chcąc cos tam oglądałem, czytałem.  A zatem zaczynamy. Aha dzisiaj odpoczywam, a jutro do W-wy. Zdjęcia pochodzą z lat 1985-1990. Taki mikmasz z tamtych czasów.

CZ-B-900 CZ-B-816

Pewien Szkot spędził 6 lat i wykonał 700.000 zdjęć, by uwiecznić jak zimorodek ustawiony symetrycznie i dosłownie na mili, mili sekundy przed zanurzeniem odbija się tez symetrycznie w wodzie: http://www.boredpanda.com/perfect-kingfisher-dive-photo-wildlife-photography-alan-mcfadyen/ To link do tego zdjęcia plus trochę informacji. Oczywiście polskie portale określiły zdjęcie ulubionym słówkiem: „niezwykłe”. To zdjęcie to dobry przykład tzw głupoty fotograficznej. Tych zimorodków, jak i wszelkiego innego ptactwa zamrożonego na matrycy jest miliardy. A ten się uparł, by było symetrycznie. Gdyby to był czas filmów, jak na Szkota przystało, nigdy by nie zmarnował…niech kazdy sobie obliczy ile filmów. Potem jednak pomyslałem, ze jednak z dwa, trzy aparaty i raczej z tych z wyższej półki zamęczył na szmelc. Ponadto inne zdjęcia zimorodków sa naprawdę ciekawsze.  Teraz poczekamy  12 lat na zdjecie tego Szkota jak tuz przed zanurkowaniem  zimorodek całuje się z rybką, wyhamowuje i wraca do góry. Prosty Szkot, proste zdjęcie, prosta głupota. To oczywiście moje zdanie. Jako przykład zdjecie z archiwum dwóch panów śpiących po uadnym wieczorze gdzieś pod murem w W-wie. ata osiemdziesiąte. Jedna klatka, jedno zdjęcie, a jestem pewien, że tak samo rzadkie, jak to Szkota.

CZ-B-295

Poważniej. Dostałem zaproszenie z World Press Photo, by wziąć udział: poniżej tekst.

Dear Piotr,
You are now invited to participate in the 2016 World Press Photo Contest.

Before you start, here’s what’s new this year:

  • The contest has a code of ethics that must be accepted before entering.
  • The entry rules have been revised, especially those concerning captions and manipulation, and guidance on how to write captions and avoid manipulation is available.
  • The definitions of all the categories have been revised, and the Portraits category is now called People. There is a new Long-Term Projects – Group category, allowing entries by two or more photographers.
  • Story entries should contain 2-8 images (instead of 10 as before). Long-Term Projects entries consist of between 24 and 30 pictures.
  • Participants must provide file(s) as recorded by the camera for all images that proceed to the final stages of the contest. These file(s) will be requested and studied confidentially during the judging period (1-10 February 2016). A failure to provide these files when requested will lead to the elimination of the entry.
  • If manipulation is detected in an entry, the photographer(s) will be contacted during the judging period (1-10 February 2016) to offer an explanation that will be forwarded to the jury. Once contacted, photographer(s) will have 36 hours tFinalists will be contacted before the public announcement, and asked to verify their captions and metadata with the fact-checking team (12-17 February 2016).

CZ-B-477 CZ-B-458

Widzicie, to jest obrona przed PS i oszukaństwami. A to wszystko wynika z tłoku na rynku fotografów.  Taka nagroda na World…to jakaś tam obietnica do kariery fotograficznej. Stąd to odstawienie na bok etyki zawodowej. Chcę wziąć udział, ale mam parę pytań,  natury czasowej.  To byłby taki projekt bardzo rozciągnięty w czasie. Jeżeli mi pozwolą, poinformuję i będziemy czekać. Może na starość dostanę jakąś nagrodę.

CZ-B-152

A teraz sprawa wykorzystania przez agencje reklamową zdjęcia z okresu stanu wojennego. Oto link : http://www.swiatobrazu.pl/prokuratura-stawia-zarzuty-w-zwiazku-z-wykorzystaniem-zdjecia-ofiary-stanu-wojennego-w-reklamie-wodk-32891.html Wyjątkowy  brak właśnie etyki i pewnej moralności zawodowej, ale podejrzewam, że właśnie wynikający z głupoty. Młodzi ludzie sa niedouczeni i tacy art-buyerzy, copyrightowcy itp z agencji po prostu nie mają zielonego pojęcia o historii fotografii, o zdjęciach, które ją tworzyły itp, itd, a wynika to z prostego powodu, który doskonale wytłumaczony jest w wywiadzie z Kazimierzem Krzysztofkiem. Oto link :

http://forsal.pl/artykuly/908100,doktor-kazimierz-krzysztofek-wywiad-kazimierz-krzysztofek-profesor-kazimierz-krzysztofek.html

CZ-B-583 CZ-B-364

W agencji nikt najprawdopodobniej nie miał pojęcia z jakiego okresu jest to zdjęcie i co przedstawia. A nie wiedzieli, bo… jest to dokładnie wytłumaczone w wywiadzie.

CZ-B-523

I na koniec bardzo ciekawy artykuł o Robercie Franku. Według mnie kazdy to powinien przeczytać.  Nie chcę tu pisać wielkich słów. Artykuł jest doskonały. Album „Americans” ciągle jest drukowany. Ja w końcu też amierzam sobie kupić egzemplarz.  http://www.nytimes.com/2015/07/05/magazine/robert-franks-america.html?hp&action=click&pgtype=Homepage&module=mini-moth&region=top-stories-below&WT.nav=top-stories-below&_r=2

CZ-B-549 CZ-B-211 CZ-B-176

Zdjęcie tytułowe przedstawia mnie na okręcie podwodnym.  Właśnie zrobiłem zdjęcie na slajdzie do strony tytułowej fotoreprtażu. To to poniżej. Kapitan nie pozwolił mi samemu chodzić po tym pokładzie wąskim… stąd oficer. Ale jedna rzecz najbardziej mnie intryguje. Te moje białe butki. Skąd ja je miałem?  Dlaczego w takim czymś sie wybrałem na tygodniowy pobyt na okręcie. Przecież wyglądam jak …idiota. po jaikmś czasie. Dodaje to zdjęcie z okretu, bo tytułowe nie da się powiekszyć. Oczywiście z powodu białych butów.

CZ-B-385CZ-B-401