TO SIĘ MA ALBO NIE MA

Poland. Field of rye
Poland. Field of rye
Poland. Suwalski region. Zelwa Lake
Poland. Suwalski region. Zelwa Lake

Zastanawiałem sie ostatnio czy fotografii można sie nauczyć. Głupie pytanie prawda? Oczywiście , że można. Ileś tam osób kończy szkołę fotograficzną, ale tylko niektórzy coś znaczą. inni istnieja, pracuje, nawet sa często znani, modni, na świeczniku (czesto to bywa), ale w gruncie rzeczy to zwykli fotografowie. A inni, tych jest zdecydowana mniejszość, mają to coś, co powoduje, że ich zdjęcia żyją, że ich się od razu poznaje. Przynajmniej tak było do czasu pojawienia się cyfry.

Poland. Traditional field and meadow
Poland. Traditional field and meadow
Poland. Sunflowers
Poland. Sunflowers

W czasach komuny, gdy zaczynałem fotografować nie było żadnych szkół. Przyszli zawodowcy uczyli się sami, w kółkach fotograficznych, towarzystwach fotograficznych. Podglądali głównie zdjęcia polskich kolegów, wtedy juz zawodowców, bo dostęp do zagranicznej prasy fotograficznej był ograniczony. Ja zawsze polowałem w EMPIKU na AMATEUR PHOTOGRAPHER – angielskie pismo fotograficzne. U nas istniało takie trochę amatorskie FOTO, a za Gierka pojawiła się FOTOGRAFIA. Czasami w miesięczniku SZTUKA też coś było o fotografii. I w tych ciężkich czasach pracowało wielu fotografików, którzy nie tylko fotografowali, ale też mieli to coś, to coś… fotograficznego do powiedzenia.

Poland. Baltic Sea
Poland. Baltic Sea
Poland. Baltic Sea. Strom is coming
Poland. Baltic Sea. Strom is coming

W tamtych czasach każdy zawodowiec, poważny amator wiedział, że w reportażu jest np Jałosiński, że moda to Avedon itd. Tych co mieli to coś, było sporo. Reszta pracowała, robiła dobre i bardzo dobre zdjęcia, ale właśnie brakowało jej tego ostatniego szlifu…wielkości. Tak np jak ja w fotoreporterce. Dobry, ale …nie najlepszy, mimo kilku naprawdę interesujących reportaży i pojedynczych zdjęć.

Poland. Tatra mountains seen from Glodowka
Poland. Tatra mountains seen from Glodowka

I dopiero porzucenie w 1992 roku reporterki i przejście na wolnego strzelca-krajobrazistę wyzwoliło we mnie rasowego fotografa krajobrazu, który ma to coś. Wydaje mi się, że w latach 1994-2005 byłem w pierwszej trójce krajobrazistów polskich. Być może nawet byłem najlepszy. Przychodzi mi ta myśl teraz gdy od miesiąca skanuję swoje diapozytywy z lat 90. i początku XXI wieku. Ten wpis ilustrowany jest tymi zdjęciami. Nie mówiąc już o 10 albumach i 27 kalendarzach firmowych.

Poland. Storch on a treee during sunset
Poland. Storch on a treee during sunset

I wracając do meritum czyli czy się ma czy się nie ma tego czegoś. Powiem otwarcie – wraz z cyfrą zniknęli fotografowie z tym czymś i wszyscy staliśmy się pstrykaczami-snapshooters. Przy takim zalewie zdjęć nie ma innego wyjścia. I tym optymistycznym akcentem zakończę ten wpis. Co myslicie o zamieszczonych zdjęciach?

Poland. Baltic Sea. before a storm
Poland. Baltic Sea. before a storm

PS Pod zdjęciami angielskie podpisy bo to te które wysłałem do swojej agencji AGE. Co ciekawe przy wysyłaniu 100 zdjęć ze skanów z dia 6×7 na ogół wybierają do 40 do 60 %. Przy wysyłaniu plików z cyfry ta liczba to 20-35 %

 

10 przemyśleń nt. „TO SIĘ MA ALBO NIE MA”

  1. Sprawa jest prosta. Jest wielu, bardzo wielu fotografów, malarzy, pisarzy, aktorów, którzy wykonują zawód i tyle. Tych parunastu wybitnych na oko (jak się je ma) można rozpoznać. Jest też spora grupa, o której zapomniałeś. Jest wielu wybitnych, o których nikt nic nie wie. Dopiero po dłuższym czasie robi się na nich pieniądze, szczególnie po śmierci. Najprostszy przykład to van Gogh. Drugi to zdjęcia fotografów z lat 50 -70, głównie z USA, vide Vivian Mayer. Niebywale wybitna, lepsza od Salgado. Ale też się o niej teraz nie mówi, jeden błysk i koniec. Po filmie o niej chciałem zrobić jej wystawę. Nawiązałem kontakt z właścicielem jej zdjęć. Zaproponowali wynajęcie ich za chyba 1000 dolarów od sztuki. Zwariowali z pazerności.
    Naszym czasom: cyfra, DVD, CD, MP4 towarzyszy uproszczenie. Zamiast pisać tweetujemy, zamiast fotografować pstrykamy. Niestety sytuacja się nie poprawi.
    Ogłoszą cię mistrzem, ale po śmierci. Może. Albo wcale. Najlepiej wydaj przez swoje układy album zbiorowy twoich najlepszych prac. Zbuduj sobie pomnik za życia, nie radziłbym liczyć na innych. Dzieci teraz nic nie interesuje, a wnuki to pokolenie snowflakes (przeczytaj na moim FB).
    PS. Jest jeszcze gorszy upadek od fotografii. To jest upadek aktorstwa. Jego praktycznie za chwilę nie będzie, gdy parę niedobitków pożegna się z tym światem, a teatr zastąpią reklamy. Ciao!

  2. TO NIE JEST MÓJ WPIS ALE ZNAJOMEJ, NIE PODAJE NAZWISKA, BO NAPISAŁA DO MNIE NA MÓJ MAIL. A BLOG JEST PO TO BY POD NIM WPISYWAĆ UWAGI. ZAWODOWA FOTOGRAF
    Po przeczytaniu i zastanowieniu uważam, że dziś fotografowie mający to coś też istnieją, a nawet istnieją tym bardziej.
    Jednak moim zdaniem są dwa warunki:
    1. fotografii trzeba się poświęcić
    2. na autorską fotografię trzeba mieć pomysł

    Ja robię dużo zdjęć ale tylko raz na pare lat mam coś do powiedzenia światu fotograficznie.
    Mój ostatni prezentowany na wystawach cykl pt. ‚Meteoryty’ ma już cztery lata.
    I to nie dlatego, że nie robię dobrych zdjęć. Myślę, że pare by się znalazło.
    Ale dla mnie musi być opowieść. Czasem same zdjęcia mnie na nią naprowadzaja, a czasem najpierw jest myśl, albo tekst.
    A te Twoje zdjęcia przy wpisie ciekawe.
    Mnie najbardziej podoba się to z chmura i morzem przed sztormem, to pierwsze.

  3. Po pierwsze, wydaje mi się ze nie masz racji. Nie ma fotografów wystających poza ogół. Nawet w fotografii wojennej. To czy ktoś się poświęca czy nie nie ma z tym nic wspólnego. Po prostu za dużo się zdjęć produkuje, by wystawać z tłumu. Fotografia autorska istnieje, ale bardzo niszowo. i według mnie często jest po prostu zbyt kombinowana. To moje zdanie.. Np Prażmowski i jego projekt o Miloszu Któryś poprzedni mój wpis. Często jest to robienie wody z mózgu, jak w przypadku Prażmowskiego.

    I tu tez nie chodzi robienie dobrych zdjęć, bo takich jest dużo, ale zdjęć które wybijają się z masy. Jak te moje z lat 90. W końcu nie zrobiłbym tylu albumów i kalendarzy, gdyby nie ta cecha. Wielu ludzi z agencji i marketingów dużych firm mi to mówiło wtedy, gdy się z nimi spotykałem. Że poznawali moje krajobrazy.

  4. Trochę to się skomplikowało z powodu tego wklejenia przeze mnie treści maila od zawodowej pani fotograf. To jest odpowiedź dla Janusza.
    Janusz, ładowanie do tego samego worka Van Gogha itd nie ma sensu. To inny problem ,którego tu wcale nie poruszam. Teza moja, że miliony zdjęć codziennie robionych spowodowało to, że nikt nawet dobrzy i bardzo dobrzy nie wychodzą ponad tłum , bo sie po prostu topią w tym tłumie.
    sztuka nie polega na porównywaniu kto jest lepszy, a kto gorszy. Co ma Salgado wspólnego z Mayer. Nic. Inne światy, inne mentalności, wszystko inne, tylko wspólna b. dobra fotografia. Nie można tak skakać i do tego te porównania. To nie giełda ani wymiana walut.

    I ja nie chce być mistrzem, moja sytuacja mnie całkowicie odpowiada. Tylko zwróciłem uwagę, że przez około 10 lat byłem tym ponad w polskiej fotografii krajobrazu. I to nie jest chwalenie się, tylko fakt. A teraz jestem w tłumie wielu innych dobrych fotografów krajobrazu. i na temat proszę.
    Jesli bys był w 2014 roku na wystawie Vivian Mayer w Galerii na Dzikiej, nie probował byc jeszcze raz sprowadzać tych `zdjęć. A o cenie ci mówiłem. I nie rób na Boga z Mayer jakiejś najwybitniejszej. W latach 50.60.80 amerykańska fotografia ulicy i reprtazu miała dziesiatki wybitnych fotografów i była zdecydowanie najciekawsza.

  5. Kiedyś wymagania techniczne obsługi aparatu fotograficznego skutecznie hamowały większość społeczeństwa. Mój tato jako jedyny w rodzinie poznał działanie przysłony, czasu naświetlania i pomiaru światła. Klisze i zdjęcia kosztowały, więc nasz rodzinny fotograf uwieczniał chwile ważne i najważniejsze. W czasach kiedy na rynek weszły tzw. Małpki sytuacja trochę się rozluźniła bo i mama mogła zdjęcie zrobić , wystarczyło kliknąć, a nawet w obiektyw nie było potrzeby patrzeć. Jakość zdjęć zeszła na psy. Trochę byle jakich zdjęć w trochę byle jakich sytuacjach. Zdjęcia ojca trafiały do pięknego albumu, zdjęcia mamy do plastikowych opakowań zastępczych. Dziś już nikt nawet nie wywołuje zdjęć. Potok obrazów kursuje meilami. Nikt ich uważnie nie ogląda, bo nic ciekawego tam nie ma. A zdjęcia ojca przetrwały próbę czasu i ciągle są w obiegu. Tak samo jest dla mnie w fotografii w szerszym kontekście. Przeżywamy zalew czy potop wrzeszczących naj naj zdjęć. Każde chce się wybić i być tym numer jeden, najkrzykliwszym, najdrastyczniejszym. I to jest męczące ale dla wielu wystarcza. Sztukę kochają i rozpoznają nieliczni. Sztuka ma prawo zaistnieć w świecie dla mas tylko pod warunkiem monopolu jaki zdobędzie na krótką chwilę. Potem zawsze, ktoś wymyśla tzw. Małpkę czy to w fotografii, czy muzyce i prawdziwa sztuka wydaje się niknąć….. ale to nieprawda. Ona poprostu wraca na swoje miejsce dla nielicznych i znów czeka na monopol. I tak na koniec pisząc o sztuce przypomniała mi się anegdota, ponoć prawdziwa jak to na wernisażu do obrazu poszedł mężczyzna i przyglądając się malowidłu skomentował głośno, że on by sobie takiego obrazu w domu nie powiesił. Za jego plecami stał autor tego obrazu i od razu odparował „Ja też bym sobie pana w domu nie powiesił ” .

  6. Myślę podobnie, ale też uważam, że wiele wartościowych zdjęć i autorów ginie w masie. Np w masie konkursów, które sie głównie organizuje dla zbicia forsy przez organizatorów – przoduje w tym pewien Irańczyk z amerykańskim obywatelstwem. I tam jest np 500 wyróżnionych. Tak naprawdę cyfra wcale nie musiała powstać. Albo mogla byc niszowa, ale to moja teoria, która postaram się przedstawić w kolejnym poście.

  7. Mnie podoba sie nadchpdzi burza. Jeat calkowicie oderwane od swiata, nierealne. Trzeba znalesc sie w odpowiednim miejscu, czasie z aparatem w reku by zlapac wlasnie te jedna jedyna chwile. Za sekunde nie byloby tefo efektu – tak mysle

    1. Monika sprawa błyskawic to czysty przypadek. Tu akurat to jest ż, że nie jest to czarna noc, tylko że czas naświetlania był około 1/2 sekundy lub sekundę. To że wtedy poszły te dwie błyskawice, to juz czysty przypadek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *